Pałac w Wilanowie

Campingi w europie

Campingi
W europie

Podróże po europie

Podróże
Po Europie

Pomysły na zwiedzanie

Pomysły
Na zwiedzanie

Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie

Strona główna > Podróże > Polska > WarszawaPałac w Wilanowie

Pałac w Wilanowie

Pałac w Wilanowie przeniesie Was w czasie  Dzięki dostępnym tu środkom, można powspominać zamierzchłe dzieje, odkryć nieznane dotychczas fakty, a także na własne oczy zobaczyć, jak żył sam król Jan III Sobieski i jego żona Marysieńka, których siła miłości zachwyca po dziś dzień. Spacer wśród zgromadzonych w Wilanowie pamiątek z pewnością zagwarantuje fascynującą podróż w czasie nawet największym przeciwnikom zgłębiania historycznych faktów.

Historia pałacu w Wilanowie

Śladem historii… i mamutów

Pałac dla pary królewskiej, który pierwotnie wyglądał znacznie mniej okazale, wybudował w XVII wieku architekt Augustyn Locci. Skromne Villa Nova (czyli ‘nowa willa’; nazwa ta najprawdopodobniej dała początek tej, którą znamy współcześnie, czyli Wilanów) na przestrzeni wieków, i za sprawą kolejnych właścicieli, przeszło jednak szereg zmian. Rozbudowie uległ nie tylko pałac, ale również okoliczne zabudowania czy ogród, który po dziś dzień zdaje się być największą chlubą posiadłości.

Wśród nazwisk polskiej szlachty zamieszkującej mury pałacu w Wilanowie możemy wymienić rodziny Sieniawskich, Czartoryskich, Lubomirskich, Branickich czy Potockich. To właśnie z inicjatywy tych ostatnich część pałacu przekształcono w jedno z pierwszych publicznych muzeów w Polsce. Od 1805 roku kolekcja znajdujących się tam dzieł rosła. Dzięki temu w 1994 roku zespół pałacowy w Wilanowie został uznany za pomnik historii i po dziś dzień gromadzi w swoich komnatach rzesze polskich oraz zagranicznych turystów.

Kościół św. Anny w Wilanowie

Zanim jednak przekroczy się próg pałacu i przepadnie wśród znajdujących się tam bogactw, warto zwrócić uwagę na Kościół Świętej Anny. Fasada świątyni olśniewa, podobnie jak zgromadzone wokół pomniki najznamienitszych polskich hetmanów. Warto jednak zajrzeć też do środka i zachwycić się architekturą. Tamtejszy wystrój jest zaledwie kroplą w morzu przepychu. Pałacowe komnaty zdecydowanie wiodą w tej dziedzinie prym.

Jest jednak jeden drobny, lecz znaczący akcent, którego nie uświadczy się wewnątrz pałacu. Jest nim kość mamuta podwieszona do stropu. Z daleka wygląda nieco jak wymyślny kinkiet, jednak kiedy podejdzie się bliżej, odkrywa się wyjaśnienie dla całej tej sytuacji. To nietypowe znalezisko odkryto podczas wykopywania fundamentów pod kościołem. Na pamiątkę tego wydarzenia kość stała się elementem wystroju.

Wnętrze pałacu w Wilanowie

Apartamenty królewskie, z racji czasu powstania, charakteryzują się wyraźnym wpływem stylu barokowego. Wiąże się on ściśle z dziwnością i przepychem – czyli, delikatnie rzecz ujmując, z lekkim bałaganem. Wnętrza jednak, mimo wyraźnego natłoku elementów wystroju, nie odstraszają, a właśnie przyciągają kuriozalnymi połączeniami barw, faktur i kształtów. Kunsztownie zdobione meble, ręcznie malowane kominki, chińska porcelana czy grube, ciężkie zasłony wykonane z drogich materiałów oferują namiastkę królewskiego luksusu w zamian za chwilę kontemplacji.

Apartamenty królewskie umieszczone są w centralnej części pałacu. Dominuje w nich złoto i purpura – czyli barwy kojarzące się bezpośrednio z władzą. Na szczególną uwagę zasługują widoczne pod sufitami płaskorzeźby i malowidła plafonowe, będące najprawdopodobniej jednym z najcenniejszych dobytków barokowych w Polsce. Dzięki nim wnętrza tętnią życiem, historią i mistycyzmem, który sprawia, że przemierzanie kolejnych pałacowych korytarzy nabiera innego znaczenia. Ma się wręcz wrażenie, że odbywa się nieplanowaną podróż w czasie. 

Co ciekawe, do sypialni króla przylega antykamera – rodzaj korytarza, w którym goście czekali na audiencję. W czasach baroku zwyczajem było bowiem przyjmowanie petentów w sypialni. Podczas audiencji król leżał na łóżku, podczas gdy odwiedzający musieli stać. Na posłaniu obok króla mogli zasiąść jedynie członkowie rodziny bądź znamienici goście, poproszeni o to przez samego władcę.

Wspomniane wcześniej malowidła plafonowe koncentrują się w czterech pomieszczeniach królewskich apartamentów. Podziwiane oddzielnie zniewalają, ale na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż stanowią one część jednego cyklu, którego motywem przewodnim są cztery pory roku. Na suficie w sieni królowej przedstawiona jest jesień, zaś w sypialni – wiosna. Z kolei w pokojach króla sufit zdobi malowidło prezentujące zimę i lato. Autorem tych fascynujących malowideł był polski artysta Jerzy Eleuter Szymonowicz-Siemiginowski.

Ważnym pomieszczeniem jest również Wielka Sień. Za czasów panowania króla Jana III pełniła ona rolę jadalni, w której zwykli gromadzić się biesiadnicy. Elementem centralnym była rzeźba konna samego króla, powstała na cześć zwycięskiej bitwy pod Wiedniem. Choć aktualnie wystrój nieco odbiega od tego sprzed lat, rzeźba zachowała się w stanie nienaruszonym. Ze względów logistycznych została jednak przeniesiona. Aktualnie zwiedzający mogą oglądać ją tuż przy wejściu do muzeum.

Ponadto na użytek zwiedzających udostępnione są inne pomieszczenia – Sala Biała, Biblioteka Króla, Salon Malinowy czy Sień Dolna. Każdy z tych pokoi ma coś innego do zaoferowania. Dla przykładu Sala Biała jest miejscem, w którym zgromadzone są portrety doczesnych właścicieli posiadłości. W zbiorach znajduje się chociażby malowidło przedstawiające samego Stanisława Kostkę Potockiego na koniu, będące jedną z cenniejszych dostępnych pozycji. Do plejady prezentowanych na płótnie osobistości zalicza się również sam król Jan III Sobieski i jego synowie.

Ogród w Wilanowie

Po zwiedzeniu królewskich wnętrz warto wybrać się na spacer po wilanowskim ogrodzie. Wizyta na łonie natury pozwoli odetchnąć od przepychu panującego wewnątrz pomieszczeń. 

Na każdym kroku widoczna jest pieczołowitość ogrodników i zamysł dekoratorski zamieszkujących te tereny właścicieli. Park został podzielony na kilka mniejszych segmentów, takich jak Gaj Akademosa, park angielski ze starą pompownią, czy park z rzeźbą Trytona. Dzięki panującej w nim różnorodności, na trasie mijamy liczne rzeźby, jak chociażby te przestawiające Franciszka Karpińskiego i Jana Kochanowskiego, ogrody różane i zielne, szklaną oranżerię, staw a także, ku uciesze szczególnie najmłodszych, powojenną fontannę.

Od połowy października do połowy lutego organizowany jest również Królewski Ogród Światła, który sprawia, że znane tereny zielone, które nieco tracą na swej wartości wraz ze spadkiem temperatur, rozbłyskują kaskadą barw. Liczne instalacje świetlne składane są w najróżniejsze konstelacje ogrodowe, które wprawiają oglądającego w królewski, a zarazem magiczny nastrój. Znana fasada pałacu nabiera zupełnie innego wyrazu, kiedy oświetlają ją dziesiątki tysięcy małych słońc.

Pałac w Wilanowie – godziny otwarcia i cennik

Pałac jest otwarty dla zwiedzających w weekendy od godziny 10 do 16, przy czym ostatnie wejście następuje o godzinie 15. Dodatkowo królewskie wnętrza można odwiedzić również w czwartek w godzinach 10 – 14. 

Inaczej sprawa wygląda z parkiem, który jest dostępny dla zwiedzających od poniedziałku do piątku w godzinach 9.30 – 18.00 oraz w weekendy od 9.30 do 21.

Zarówno wstęp do pałacu jak i do parku jest biletowany. Bilety można zakupić w kasach przed wejściem lub na stronie internetowej Pałacu w Wilanowie. Bilet wstępu do pałacu upoważnia do zwiedzania parku, jednak nie działa to w drugą stronę. Jeśli po zwiedzeniu samego parku zapragnie się zwiedzić również pałac, należy nabyć stosowny bilet.

Ceny biletów różnią się w zależności od ulgi. Bilet normalny kosztuje 25 złotych zaś ulgowy – 20. Jest to cena biletu umożliwiającego zwiedzenie pałacu, a także przylegającego do niego ogrodu. Bilet zezwalający jedynie na zwiedzenie parku kosztuje 7 złotych (normalny) bądź 4 złote (ulgowy). W czwartki wejściówki uprawniające do zwiedzania parku są darmowe.

Muzeum w Wilanowie

Łzy Jana III Sobieskiego i wróżby królowej Marysieńki

Mnogość zachowanych w idealnym stanie elementów wystroju pałac zawdzięcza przede wszystkim Stanisławowi Kostce Potockiemu. To dzięki temu, iż z niebywałą pieczołowitością odnajdywał porozrzucane po całej Europie przedmioty należące niegdyś do majątku wilanowskiego, część pomieszczeń mogła zostać odrestaurowana zgodnie z panującymi w danej epoce zasadami, a następnie przekształcona w maleńkie, tematyczne galerie. Kolorowe, ręcznie tkane gobeliny, kosztowne wazy, prace malarskie znamienitych artystów – to wszystko jest udostępnione do wglądu spragnionych sztuki zwiedzających w muzeum wilanowskim.

W Wilanowie nie brak atrakcji o każdej porze roku. Turyści mogą zgłębiać historyczne niewiadome biorąc udział w organizowanych wykładach, warsztatach czy po prostu słuchając opowieści edukatorów muzealnych i pracujących tam rekonstruktorów. Znajdzie się również coś dla wielbicieli dawnej muzyki czy teatru. Na terenie pałacu organizowane są bowiem koncerty i spektakle. Sprawia to, że zarówno w dzień jak i w nocy każdy znajdzie dla siebie coś dobrego. Pozostaje jedynie zapoznać się z aktualną ofertą i wybrać to, co najbardziej do nas przemawia.

A ci, którzy po wizycie w Pałacu w Wilanowie nadal czują niedosyt, mogą skorzystać z Pasażu Wiedzy dostępnego na głównej stronie internetowej obiektu. Zebrane tam artykuły wyjaśnią nieścisłości, uzupełnią luki, a także uraczą faktami z życia codziennego mieszkańców Wilanowa. Jeden z nich opowiada o uwielbieniu królowej Marysieńki do astrologii i jej próbach przewidzenia dalszych losów Polski przy użyciu sztuki kabalistycznej. Inny zaś głosi, że Jan III Sobieski, nieustraszony przywódca z bitwy pod Chocimiem, nie wstydził się swoich łez i rzewnie przelewał je podczas różnego rodzaju zgromadzeń. Znajdzie się więc coś zarówno dla historycznych fanatyków jak i osób, którym ten przedmiot nigdy nie leżał, ale są ciekawi tego, jak kiedyś żyli ludzie. Zapoznanie się z przedstawionymi tam faktami będzie stanowiło idealne zwieńczenie sentymentalnej wycieczki do przeszłości.

A gdy nabierzecie ochoty na odwiedziny w kolejnym zamku, to kilkanaście minut jazdy autem dzieli Was od Zamku Królewskiego w Warszawie, którego bogato zdobione wnętrza i smutna historia warte są Waszej wizyty.

Jezioro Iseo

Campingi w europie

Campingi
W europie

Podróże po europie

Podróże
Po Europie

Pomysły na zwiedzanie

Pomysły
Na zwiedzanie

Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie

Strona główna > Podróże > Włochy > Jezioro Iseo

Jezioro Iseo we Włoszech

Malownicze włoskie jezioro Iseo położone jest w centralnej części Alp, na zachodzie regionu Lombardia i na skraju doliny Val Camonica. Otoczone górami, klifami, winnicami i zamkami średniowiecznymi, jest niezwykle urokliwe, ale mimo swoich walorów, wciąż mało znane wśród turystów zagranicznych, od zawsze pozostaje w cieniu popularnych jezior włoskich : Como i Garda

Jezioro Iseo – co warto zobaczyć? 

Dookoła jeziora Iseo są takie widoki, że gdzie nie spojrzycie tam jest pięknie  Dlatego to raj dla fanów uroczych krajobrazów i fotografów. Przy dobrej widoczności warto wspiąć się na którąś z gór w pobliżu jeziora, gdyż z wysokości roztacza się przepiękny widok na taflę Iseo i okoliczne tereny. 

Miasteczka wokół Iseo

Jedną z popularniejszych miejscowości jest miasteczko Iseo leżące na południowym brzegu jeziora. Jest tu wiele barów, pizzerii i klubów. Znajdziecie też urokliwą promenadę biegnącą wzdłuż brzegu jeziora. Możecie zwiedzić tam zabytkowe kościoły i średniowieczne zamki, których historia sięga XII wieku. Warto zajrzeć do romańskiej świątyni Pieve S. Andrea, kościoła Santa Maria del Mercato i Santa Maria della Neve. Stary rynek Iseo jest przepiękny – brukowane ulice, stare kamieniczki, jak również wiele kawiarni i restauracji.  I choć to najbardziej gwarne miejsce nad Iseo, to i tak jest tu bardzo spokojnie. Nie jest to tak oblegane miejsce jak chociażby Sirmione czy Riva nad Gardą czy Como nad Como.

Północny brzeg jeziora należy do malowniczego, małego miasteczka Lovere. Jest to miejsce gdzie średniowiecze styka się z renesansem – są tu dwie części miasteczka pochodzące z różnych epok. Warty zobaczenia jest kościół Santa Maria di Valvendra z 1473 roku, gdzie można podziwiać dzieła malarzy takich jak Gian Paolo Cavagna, Domenico Carpinoni, Piero Marone i Floriano Ferramola. Wnętrze kościoła jest niezwykle imponujące, z dużą ilością fresków. Są tam też przepiękne organy.

Będąc w Lovere nie można nie odwiedzić też galerii sztuki Accademia di Belle Arti Tadini mieszczącej się w neoklasycystycznym Palazzo Tadini. Zupełnie słusznie Lovere w 2003 roku trafiło na listę „ I borghi più belli d’Italia” , czyli spis najpiękniejszych miasteczek włoskich.  

Inne miasteczko to ciche i spokojne Sarnico. Ze względu na promenadę, plażę i łagodne zejście do wody, ciszę i spokój Sarnico polecamy rodzicom z małymi dziećmi. 

Niedaleko Sarnico, w głębi lądu, leży niewielka miejscowość Trescore Balneario znana z centrum SPA. Ośrodek ten pochodzi z XVIII wieku. Podobno sam Giuseppe Garibaldi przyjeżdżał tu na kuracje zdrowotne. Znajduje się tu wielki basen z wodą o wysokiej zawartości siarczanów i cennych minerałów. Wnętrze ośrodka jest urokliwe, o historycznym klimacie. Pobyt w ośrodku kuracyjnym jest polecany przede wszystkim osobom z chorobami dróg oddechowych, stawów oraz skórnymi. 

Turystom ceniącym spokój i ciszę można polecić małe miasteczka, takie jak Fonteno. Tutaj można poczuć klimat prawdziwych Włoch – jest spokojnie, życie toczy się z reguły w kawiarenkach, a turystów jest garstka.

Wyspy na jeziorze Iseo

Na jeziorze leżą trzy wyspy. Monumentalna Monte Isola – największa w Europie wyspa położona na jeziorze oraz dwie mniejsze: Loreto i Isola di San Paolo. Monte Isola, której nazwa oznacza wyspa – góra, istotnie jest górskim masywem otoczonym wodą ze wszystkich stron. Jej powierzchnia liczy 12, 8 km2. Na wyspie Monte Isola położona jest mała, urokliwa miejscowość o tej samej nazwie. W miasteczku tym czuć klimat rybacki, jest to spokojne miejsce, w którym czas jakby płynął wolniej. Po Monte Isoli nie wolno poruszać się samochodem prywatnym, wyspę można zwiedzać wyłącznie na rowerze, pieszo lub autobusem. 

Na północ od Monte Isoli leży wysepka Loreto. Wyspa jest własnością prywatną. Około 1400 roku wybudowano tu klasztor sióstr Klarysek, a dziś pozostała budowla w stylu neogotyckim otoczona parkiem w pobliżu niewielkiej przystani. 

Wyspa św. Pawła znajduje się na południe od Monte Isola i podobnie jak Loreto jest własnością prywatną. Dawniej żyli tu rybacy, szlachcice i zakonnicy. Według przekazów stał tu ogromny klasztor, lecz w 1700 roku, gdy wyspa została sprywatyzowana, zrównano go z ziemią. Zaś nowi właściciele, rodzina Basilio wybudowała tu wielką willę. 

Rejs po Iseo

Najlepszym sposobem na wycieczkę po Iseo jest rejs promem i podziwianie okolicy z poziomu wody. Iseo, podobnie jak Garda czy Como ma siatkę połączeń promowych pomiędzy miastami. Rozkłady znajdują się na stronie przewoźnika Navigazione Lago Iseo TUTAJ.

My wybraliśmy się w rejs pewnego lipcowego dnia i to co nas zaskoczyło to brak innych pasażerów  Przez większą część rejsu mieliśmy prom tylko dla siebie, co jest nie do pomyślenia na innych jeziorach północnych Włoch.

Plaże nad Iseo

Wybrzeże jeziora Iseo jest dość zróżnicowane. Możecie znaleźć wiele malutkich zatoczek z łagodnym zejściem, ale są też miejsca, gdzie zaraz przy brzegu dno szybko opada, dlatego zawsze upewnijcie się jak wygląda wybrane przez Was wejście do wody.

Wspaniałym do odpoczynku miejscem jest zatoka zwana Il Bogn, leżąca przy miejscowości Riva di Solto. Są tam magiczne widoki na klify. Od jeziora do Riva di Solto można dostać się przez tunel w skale, a potem wzdłuż wybrzeża i skalistych plaż. W jednej z grot skalnych znajduje się bar z grillem, gdzie można spróbować pieczonych ryb, które są podstawą kuchni regionu. 

Możecie się też zdziwić, bo plaże są zwykle niewielkie i bardziej przypominają kawałki terenu porośnięte trawą niż plaże znane z Gardy, Como czy Maggiore.

Aktywny wypoczynek nad jeziorem Iseo

Najlepszą porą na podróż nad jezioro Iseo jest sezon letni, kiedy w pełni można korzystać z uroków spędzenia wakacji nad wodą. Ale biorąc pod uwagę  klimat śródziemnomorski, pięknie i ciepło jest tu też wiosną i wczesną jesienią. Nad brzegiem jeziora można miło spędzać urlop opalając się w promieniach włoskiego słońca, ale nie brakuje też zajęć dla turystów, którzy wolą spędzać czas aktywnie.

Trasy rowerowe nad Iseo

Iseo nie bez powodu jest nazywane rajem dla rowerzystów. Znajdziemy tu wiele tras rowerowych przebiegających wzdłuż brzegu, przez skalne tunele, po górach, gdzie codziennie spotyka się mnóstwo kolarzy. A co ważne na lokalnych drogach ruch samochodowy  jest niewielki. Są tu trasy o zróżnicowanej długości i trudności, od pięciokilometrowych, doskonale nadające się na wycieczkę rowerową z dziećmi, do liczących po kilkadziesiąt kilometrów, zdecydowanie dla bardziej zaawansowanych kolarzy. Jeśli ktoś nie może zabrać ze sobą roweru, wokół jeziora czy na kempingach działają wypożyczalnie. Jedną z najbardziej malowniczych jest 50-cio kilometrowa trasa z miejscowości Brescia do jeziora Iseo, specjalnie dostosowana dla rowerzystów. Wprawionym kolarzom można polecić trasę z miejscowości Marone do Cislano. Jest krótka, ale o dużym nachyleniu. Dojeżdża się nią do parkingu przy kościele św. Jerzego, a potem można kontynuować wyprawę pieszo, by dojść do rezerwatu przyrody Piramidi di Zone. Znajdują się tam ciekawe twory natury – wysokie, szpiczaste  iglice skalne, na czubkach których leżą wielkie głazy. 

Szlaki piesze nad Iseo

Wokół jeziora znajdziecie sporo biegaczy, piechurów i osób uprawiających nordic walking. Począwszy od promenad przy wodzie, a skończywszy na szlakach górskich możliwości jest wiele. O mapki szlaków najlepiej zapytać w recepcji kempingu czy Punktach Informacji Turystycznej. Pamiętajcie tylko o dużym zapasie wody i wygodnych butach, bo wędrówka we włoskim słońcu nie należy do najłatwiejszych. Warto też wiedzieć, że po stronie północnej piętrzy się najwyższy w okolicy szczyt Monte Colombina i ma 1459 m n.p.m.

Raj dla amatorów sportów wodnych

Ze względu na występujące wiatry, jezioro nadaje się do uprawiania windsurfingu. Iseo jest też rajem dla miłośników nurkowania, a także słynie z wielu gatunków ryb, więc i wędkarze znajdą coś dla siebie. Wasze dzieci będą zachwycone wycieczką na rowerach wodnych, z których można zjeżdżać wprost do jeziora.

Co zjeść nad Iseo?

W okolicach jeziora Iseo króluje kuchnia tradycyjna regionu Brescii i Bergamo. Wywodzi się z przeszłości, gdy te tereny były raczej ubogie, więc kuchnia jest cudownie prosta i czerpie z dobrodziejstw płodów rolnych i ryb. Wyspa słynie z produkcji wyśmienitej oliwy extravergine i pysznej szynki „Salame di Monte Isola”. Inną znaną tu kulinarną tradycją są konserwowane sardynki. Po oczyszczeniu zostawia się je na jedną dobę w soli, potem zostają zawieszone na kilka dni pod drewnianym sufitem do wyschnięcia. Potem ryba jest myta i konserwowana w oleju.

Kuchnia opiera się na rybach, makaronach i serach. Do specjalności regionu należą: pieczony lin z polentą, casoncelli czyli lombardzka odmiana makaronowego ravioli. Farsz casencelli stanowi mielone mięso wieprzowo – wołowe, do którego się dodaje ser gran padano, szpinak, jajko, posiekaną kiełbasę lub salami, pietruszkę. Choć i tak Michał najbardziej wspomina z przysmaków nad Iseo pizzę z frytkami 😀

Mówiąc o kuchni okolic Brescii, Bergamo i jeziora Iseo trzeba wspomnieć doskonałe wina – białe i czerwone. Między innymi: Pinot bianco, Pinot grigio, Chardonnay, Manzoni bianco, Merlot, Cabernet Sauvignon, Barbera, Schiava lombarda i wielu innych. Wina mają różną zawartość alkoholu, od około 11 do 17 %. 

Jeśli lubicie festiwale kulinarne, to nad Iseo odbywają się m.in. kwietniowy festiwal szynki, w czerwcu Sagra Del Pesce Fritto (festiwal smażonych ryb), w lipcu Sagra Della Sardina (festiwal sardynek) czy festiwal dyni we wrześniu.

Czy warto przyjechać nad Iseo?

O jeziorze Iseo było głośno gdy w 2016 roku pewien artysta z Bułgarii, stworzył instalację zwaną The Floating Piers. Były to pływające pomosty łączące Isola di San Paolo z lądem. W tym czasie nad Iseo zaczęły ściągać tłumy turystów ciekawych nowej atrakcji. Jednak po dwóch tygodniach rozebrano to dzieło, a nad jezioro powróciło dawne, spokojne życie.  Dla nas Iseo to cudowne miejsce, idealne na złapanie oddechu i wypoczynek w ciszy z pięknymi widokami wokół. To taka włoska perełka jeszcze nie odkryta przez turystów w takim stopniu jak Como, Maggiore czy Garda, więc warto tu przyjechać nim tłumy tu dotrą.

Noclegi nad Iseo

My spędzaliśmy czas nad Iseo na campingu Sassabanek, ale jeśli wolicie wakacje w hotelu to zerknijcie na oferty promocyjne na Booking.com 🙂

Lourdes. Czy warto się tu wybrać?

Campingi w europie

Campingi
W europie

Podróże po europie

Podróże
Po Europie

Pomysły na zwiedzanie

Pomysły
Na zwiedzanie

Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie

Lourdes. Czy warto się tu wybrać?

Lourdes to miasto, które leży w południowo-zachodniej Francji, u podnóża Pirenejów. Słynie z tego, że jest jednym z największych na świecie ośrodków kultu maryjnego. Do Lourdes przybywają miliony pielgrzymów rocznie. To miasto ma dla Francuzów tak samo wielkie znaczenie jak dla Polaków Częstochowa.  Czy warto się tu wybrać?

Objawienia w Lourdes we Francji

W 1858 roku, wg nauki kościoła rzymskokatolickiego, w Lourdes doszło do objawień Matki Boskiej. 14 letniej wówczas Bernadecie, w przeciągu kilku miesięcy objawiała się Maryja. Nastolatkę wielokrotnie przesłuchiwała władza świecka, chcąc zarzucić jej kłamstwo lub chorobę psychiczną oraz przedstawiciele kościoła,  którzy uznali prawdziwość objawień. Podczas tych objawień Bernadeta odkryła źródło wody, która uznawana jest za cudowną. Kościół odnotował 7000  i uznał blisko 70 przypadków cudownych uzdrowień spowodowanych przez wypicie lub kąpiel w cudownej wodzie. Miejscem objawień Maryi była skalna grota Massabielle

Sanktuarium w Lourdes

Już kilka lat po objawieniach rozpoczęto budowę pierwszego z kościołów, które dziś wchodzą w skład całego Sanktuarium. Obecnie na tym terenie jest kilka kościołów i bazylik. Jedną z nich jest podziemna Bazylika św. Piusa X. To kościół w kształcie odwróconej łodzi, całkowicie umieszczony pod ziemią.  Do tego jest to największy kościół w Sanktuarium.  Przed Bazyliką Różańcową znajduje się ogromny Plac Różańcowy mogący pomieścić 40 tysięcy wiernych. 

Najważniejszym miejscem w Sanktuarium jest oczywiście grota Massabielle, gdzie umieszczona jest figura Matki Boskiej z Lourdes. W gorcie znajduje się surowy ołtarz oraz stojak na świece, które palą się tutaj non stop. Pielgrzymi przechodzą wzdłuż groty, dotykając ściany pod figurą Maryi, która przez lata wygładziła się od dotyku dłoni wiernych.

Źródło cudownej wody w Lourdes

Źródło odkryte przez Bernadettę istnieje nadal, a woda z jego źródła nadal jest elementem kultu i wierzeń w jej nadprzyrodzone moce. Dlatego wielu pielgrzymów wraca z Lourdes z baniakami wypełnionymi źródlaną wodą. Woda została oczywiście przebadana przez naukowców, którzy nie wykryli w niej żadnych niestandardowych składników. Dla wygody wiernych wbudowano specjalne krany i wanny (!) w których można zażyć kąpieli w cudownej wodzie.

Pielgrzymkowy biznes w Lourdes

To co nam się podobało najbardziej w Lourdes to żyłka biznesowa tutejszych handlowców. W mieście bowiem na każdym kroku są sklepiki, sklepy i ogromne supermarkety z dewocjonaliami. Największym hitem są butelki na cudowną wodę o pojemności od 0,2 do 5 litrów. Do tego przeróżne wizerunki Maryi z Lourdes, czasem wręcz z twarzy podobnej zupełnie do nikogo. Chińskie, kiczowate, paskudne pamiątki, począwszy od obrazków, magnesów, przez kubki, ręczniki, aż po zapalniczki czy kieliszki. Wszystko oczywiście z wizerunkiem Matki Bożej. Nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać  Więc jeśli zastanawiacie się nad wizytą w Lourdes, a nie do końca przekonuje Was aspekt duchowy takiej wyprawy, to komercjalizacja kultu i ogłupianie pielgrzymów warte jest zobaczenia na własne oczy. Raczej nie powinniście mieć problemu ze znalezieniem noclegu, gdyż biznes hotelarski kwitnie tu tak samo jak pielgrzymkowy.

Co poza Sanktuarium warto zobaczyć w Lourdes?

Poza Sanktuarium warto wybrać się na wycieczkę do zamku warownego Château Fort de Lourdes. Jest to twierdza nad Lourdes, z której roztaczają się piękne widoki. Będąc na wycieczce warto zwiedzić muzeum Pirenejów, w którym dowiecie się o historii tego miejsca  i zobaczycie ciekawe eksponaty. Na terenie zamku znajduje się również ogród botaniczny. Jeśli chcecie zwiedzać zamek i muzeum z przewodnikiem trzeba miesiąc wcześniej zrobić rezerwację. No i koniecznie musicie się wybrać na wycieczkę w Pireneje. Zobaczcie jakie cuda się tam kryją! Jest niesamowity Cirque do Gavarnie czy Pic du Midi. Nas zauroczyło najbardziej jezioro Lac du Gaube.

Noclegi w Lourdes

My wpadliśmy z wizytą do Lourdes podczas naszego pobytu na campingu Pyrenevasion. Jeśli wolicie hotele to zerknijcie na oferty promocyjne na Booking.com 🙂

Rynek Starego Miasta w Warszawie

Campingi w europie

Campingi
W europie

Podróże po europie

Podróże
Po Europie

Pomysły na zwiedzanie

Pomysły
Na zwiedzanie

Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie

Rynek Starego Miasta w Warszawie

Rynek Starego Miasta w Warszawie to miejsce spotkań, imprez, wycieczek, randek, wydarzeń kulturalnych. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, a przy okazji… może wyruszyć na wycieczkę śladami historii!

Rynek Starego Miasta w Warszawie

Restauracje, puby, muzea, galerie sztuki… wszystko to w jednym miejscu. Aż ciężko uwierzyć, że ulica, którą traktujemy dziś jako miejsce służące rozrywce, ukształtowała się już w XIII i XIV wieku. Do XIII wieku rynek był najważniejszym placem miasta i to tu koncentrowało się życie Warszawy.

Wyobraźcie sobie, że ówczesny Rynek był tłem wielu historycznych wydarzeń, spotkań kulturalnych, manifestów, publicznych egzekucji, pełnił też oczywiście funkcje handlowe, jak to na rynek przystało! Innymi słowy, niewiele zmieniła się rola rynku i jego przeznaczenie – no, za wyjątkiem przeprowadzania publicznych egzekucji (uff!). 

Co ciekawe, pierwsze warszawskie domy budowano nie z cegły, a z drewna. Pierwszą zabudowę rynku stanowiły stragany i kramy, a ówczesny przejezdny mógł objąć wzrokiem całą jego przestrzeń.

Zmieniło się to na początku XV wieku, kiedy rynek został wzbogacony o piękny, murowany ratusz otoczony kramami. Po północnej stronie stał pręgierz i klatka, w której eksponowano złoczyńców. W tym okresie Rynek zdobiły już ceglane kamieniczki. 

Coś się kończy, coś zaczyna…

W 1607 roku stało się coś strasznego! Dwadzieścia dwie kamienice znajdujące się przy Rynku spłonęły. Pożar ten znacząco wpłynął na styl architektoniczny stolicy i wraz ze zniszczeniem dużej części miasta, zakończyła się era gotyku w Warszawie. Odbudowane kamienice mieszczańskie odpowiadały nowym potrzebom gospodarczym mieszkańców i zmieniły wygląd ówczesnego rynku.

Tynki zastąpiły czerwień cegieł, styl architektoniczny się zmienił, a ówczesne kamienice zamiast dwu- były już trzypiętrowe. Przebudowany Rynek był źródłem inspiracji artystów i pisarzy. Adam Jarzębski – poeta oraz muzyk, zachwycał się odbudową takimi słowami:

Bardzo kamienice śliczne
W Rynku, także i uliczne
Błyszczą się od złota prawie;
Niemasz takich w Czersku, w Rawie
Na nich dziwne rysowanie,
Farbami ukształtowanie. 

Jak więc widzimy, obraz nowego Rynku zachwycał odwiedzających i cieszył się wtedy niemałym uznaniem. 

Pręgierz na warszawskim Rynku

Na Rynku zgodnie z jurysdykcjami miejskimi, urządzono stały pręgierz i klatkę, gdzie zamykano złodziei, oszustów i nierządnice. Tu również dokonywano wyroków śmierci poprzez ścięcie. Tak życie stracił szlachcic Jordanowski, oskarżony o otrucie książąt mazowieckich w 1526 roku; prawie sto lat później męczono Piekarskiego za zamach na Zygmunta III, a jeszcze później ścięto wielkiego orędownika walki z ciemnotą i zakłamaniem kleru. 

Poza pozbawianiem życia ludzi, żywoty kończyły też książki. W 1525 roku spalono tu wszystkie znalezione w Warszawie książki „luterskie”, a w XVII i XVIII wieku palono na nim wszelkie książki heretyckie, pamflety polityczne, czy paszkwile poetyckie. Współcześnie na rynku pręgierza nie ma.

Kamienice na Rynku w Warszawie

Kamienice na Rynku Starego Miasta w Warszawie dawniej nie posiadały adresu z numerem budynku. W dzisiejszych czasach nie do pomyślenia jest by budynek istniał bez numeru. No bo jak dotarłby do nas listonosz, kurier czy chociażby dostawca pizzy? Jak więc ustalano czyjś adres w przeszłości? Domy posiadały nazwy pochodzące od godeł, herbów, wyglądu bądź nazwisk ich właścicieli. 

Przechadzając się po Rynku możecie zauważyć dobudowane „domki” na szczycie niektórych kamienic. Na temat ich przeznaczenia było wiele legend i mitów – niektórzy mówili, że były to pomieszczenia dziecięce, inni – że znajdowały się tam pracownie wielkich artystów, a jeszcze inni sądzili, że budowano tam komnaty dla księżniczek. Żadne z powyższych nie były prawdziwe. „Latarnie” – bo tak się zowią małe domki na szczytach staromiejskich kamienic, budowane były, aby oświetlić klatki schodowe wewnątrz budynków. 

Dlaczego? Otóż kamienice budowane w tamtym okresie cechowały się specyficzną budową. Z zewnątrz były wąskie, wewnątrz były długie i posiadały trzy pomieszczenia w rzędzie. Jak się możemy domyślać, pierwszy i trzeci pokój oświetlały okna znajdujące się na ścianach zewnętrznych budynku. Środkowy pokój był jednak pozbawiony naturalnego światła i przerabiany był wówczas na klatkę schodową. Chcąc wprowadzić chociaż odrobinę „jasności” do jego wnętrza, postanowiono dobudować latarnie, które rozwiązywały problem ciemnego pionu schodów. 

Cztery strony Rynku w Warszawie

Nie wszyscy wiedzą, że każdy rząd kamienic staromiejskich posiada własną nazwę

Od rogu ulicy Jezuickiej do ulicy Świętojańskiej widnieje rząd kamienic, który nazywany jest stroną Zakrzewskiego – pierwszego prezydenta Warszawy. Stronę tę wcześniej nazywano Zamkową, bądź po prostu – czwartą. Pomieszkiwały tu bogate rodziny kupieckie, rodziny lekarskie oraz burmistrz i aptekarz królewski.

Dalej, od rogu Zapiecka, aż do Wąskiego Dunaju możemy zobaczyć stronę Kołłątaja, dawniej znaną pod nazwą „lewa”. Poszczególne kamienice były siedzibami wójta i sądów ławniczych. Obecnie możecie się tam pożywić – znajdują się tu liczne restauracje, m.in. historyczna winiarnia „U Fukiera”.

Następna strona nazywana była stroną Dekerta – wcześniej nazywana Miejską, prawdopodobnie uważana była za najważniejszą stronę rynku, przy której znajdowały się średniowieczne znaki sprawiedliwości: pręgierz i kuna. Kamienice zamieszkiwała szlachta oraz wysoko postawieni urzędnicy, a sama architektura obiektów zapierała dech w piersiach. Kamienice bogate były w zdobienia, ornamenty i dobudowy architektoniczne. Dzisiaj po stronie Dekerta znajdziecie Muzeum Warszawy, które z pewnością będzie niesamowitą gratką dla fanatyków historii.

Ostatnia strona rynku nazywana była stroną Barssa – wcześniej „wschodową” albo „prawą”. Tutejsze kamienice zamieszkiwane były przez wysoko postawione osoby i ich rodziny.

Z biegiem lat w kamienicach mieszkały już nie tylko rodziny. Ze względu na coraz większą ilość mieszkańców, właściciele zatrzymywali tylko część kamienicy, a resztę pomieszczeń wynajmowali. W ten sposób z biegiem lat, w 1729 roku przy Rynku Starej Warszawy mieszkało ponad 1 200 osób. Najliczniejszą grupę lokatorów stanowili urzędnicy, ówczesna inteligencja oraz artyści. Obecnie znajdziecie tu różnego rodzaju kawiarnie oraz Muzeum Literatury.

Nie zdziwi Was pewnie fakt, że podczas powstania warszawskiego, większość kamienic została zniszczona. Ocalały jedynie te, po stronie Dekerta, ponieważ podparte były żelbetonowymi stropami ogniotrwałymi.  W latach 1949-1953 budynki zostały zrekonstruowane z użyciem ocalałych elementów starych kamienic.

Na samym Rynku, jak już wspominaliśmy, znajdziecie Muzeum Warszawy – które oferuje zbiory związane z jej historią oraz Muzeum Literatury – gratka dla miłośników twórczości pisarskiej, znajdziecie tutaj wszelkiego rodzaju rękopisy, dzieła sztuki, książki, dokumentacje fotograficzne, jak i wiele wiele innych atrakcji. Możecie się również przejść Szlakiem Kulturalnych Piwnic Starego Miasta.

Pomnik Syrenki na Rynku

Podczas wycieczki na Rynek Starego Miasta w Warszawie przede wszystkim zobaczyć możecie pomnik Syrenki, który powstał w połowie XIX wieku z okazji pierwszego wodociągu w Warszawie. Pomnik ten był pierwszym pokazującym syrenę w warszawskiego herbu. Przez kolejne dziesięciolecia, w czasie burzliwej historii Warszawy pomnik Syreny znajdował się m.in. na terenie klubu sportowego, parku czy murach obronnych. Wielokrotnie padał ofiarą wandali, a Syrena zwykle traciła swój miecz. Dlatego dopiero w 1999 roku powróciła na Rynek. W 2008 oryginał zastąpiono kopią, a pomnik z XIX wieku znajduje się obecnie w Muzeum Warszawy.

Bazyliszek na Rynku

Ze staromiejskim Rynkiem wiąże się także znana nam dobrze legenda o Bazyliszku.

Dawno temu w okolicach warszawskiego rynku mieszkał płatnerz Maciej. Płatnerz to rzemieślnik, który wykonuje zbroje, tarcze, metalowe rękawice czy kolczugi. Maciej był bardzo dobrym człowiekiem. Pracował solidnie, a tarcze, które wykonywał były sławne na cały kraj. Maciej nad życie kochał swoje dzieci – Hanię i Kubę. Pewnego dnia dzieci poprosiły tatę czy mogą pójść na rynek, na którym właśnie odbywał się jarmark. Tato wyraził zgodę, ale ostrzegł dzieci, by nie zbliżały się do kamienicy w piwnicach której mieszka straszliwy potwór zwany Bazyliszkiem.

Bazyliszek to zielony stwór o głowie koguta i długim ogonie. Na kogo spojrzy ten zamienia się w kamień.  Maciej pracował do wieczora, polerując nową tarczę. Błyszczała już jak lustro, gdy płatnerz zorientował się, że jest bardzo późno, a dzieci nie wróciły na kolację. Poszedł więc na rynek w poszukiwaniu Hani i Jakuba. Jego uwagę przyciągnął tłum przy domu Bazyliszka. Przyjęci ludzie opowiadali jak za drzwiami kamienicy zniknęła dwójka dzieci. Maciej nie na myślał się długo, pobiegł po swoją nową tarczę i popędził prosto do kryjówki potwora.

Gdy dotarł do piwnicy zobaczył przestraszone dzieci, które ukryły się za wielką skrzynią. Bazyliszek widząc nadbiegającego ojca, rzucił mu swoje przeklęte spojrzenie. Wtedy Maciej uniósł tarczę, a w wypolerowanej powierzchni Bazyliszek ujrzał sam siebie. Pod wpływem spojrzenia potwór zamienił się w kamień. Dzieci padły w objęcia taty, obiecując, że już zawsze będą posłuszne.

Do owej legendy nawiązuje znajdująca się na rynku restauracja „Pod Bazyliszkiem”, gdzie nad wejściem króluje potwór.

Rynek Starego Miasta w Warszawie

Poza wieloma restauracjami, znajdziecie tutaj również sklepy z pamiątkami – pocztówki, magnesy, figurki… warto zobaczyć jakie dobrodziejstwa czekają na nas za witrynami, szczególnie gdy podróżujemy wraz z najmłodszymi

A skoro już mowa o najmłodszych… Na ulicy Jezuickiej (wejście jest od ulicy Brzozowej) znajdziecie Teatr Małego Widza, który oferuje spektakle, warsztaty teatralne oraz inne atrakcje z myślą o najmłodszych podróżnikach.

Rynek Starego Miasta w Warszawie – dojazd

Ze względu na dosyć drogie i często obłożone strefy parkingowe polecamy Wam wycieczkę pieszo, bądź komunikacją miejską. 

Idąc pieszo będziecie mogli przy okazji zobaczyć wiele zabytków Starego Miasta takich jak Zamek Królewski – którego jeśli jeszcze nie widzieliście, koniecznie wpiszcie na swoją listę „do zwiedzenia”. 

Jeśli chcecie dostać się do centrum komunikacją miejską, do celu dojedziecie linią autobusu 116, 160, 175, 178, 222 i 503. Dowiezie Was również tramwaj nr 4 oraz metro M1.

Jeśli jednak koniecznie chcecie przyjechać autem, duże parkingi są przy ulicy Miodowej lub przy Wybrzeżu Gdańskim.

Wybierając się na wycieczkę na Rynek Starego Miasta zabierzcie ze sobą dużo czasu i uśmiechu. Stare Miasto w Warszawie to gratka dla niejednego turysty, a bardziej zawzięci podróżnicy mogliby się przechadzać jego uliczkami co najmniej kilka dni, co rusz odkrywając coś nowego!

Warszawa z dziećmi

Jeśli planujecie rodzinną wycieczkę do Warszawy to koniecznie zerknijcie na nasz pomysł zwiedzania stolicy. Warszawa bowiem pełna jest zabytków i miejsc ważnych z punktu widzenia historii, a to potrafi znudzić nawet najdzielniejszego małego podróżnika. Dlatego my postanowiliśmy zwiedzić Warszawę na nasz sposób – ratowaliśmy porwaną z herbu syrenkę! Nie dość, że zamieniliśmy się w Superposzukiwaczy Przygód i ruszyliśmy na Tajną Misję, która okazała się fantastyczną rodzinną przygodą, to dodatkowo poznaliśmy legendy, zabytki, ciekawostki i historię odwiedzanych miejsc. Zobaczcie naszą przygodę i zaplanujcie zwiedzanie Warszawy z dziećmi:

Casa Mila w Barcelonie

Campingi w europie

Campingi
W europie

Podróże po europie

Podróże
Po Europie

Pomysły na zwiedzanie

Pomysły
Na zwiedzanie

Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie

Casa Mila w Barcelonie

Casa Mila w Barcelonie to jeden z obowiązkowych punktów programu każdego turysty planującego pobyt w stolicy Katalonii. Niezwykły dom wyróżnia się spośród innych budynków na Passeig de Gràcia swoją falującą fasadą.

Historia Casa Mila

Ten niezwykły budynek został wybudowany przez najbardziej znanego hiszpańskiego architekta – Antonio Gaudiego, twórcy m.in. Sagrady Familii. Dom powstał w latach 1906-1912 na zlecenie bogatego przedsiębiorcy Pere Milà i jego żony – Roser Segimon.

Casa Mila zwany jest przez mieszkańców Barcelony „la pedrera” czyli kamieniołom. Barcelończykom bowiem przypominał on wielki skalny blok. W istocie jednak budynek w żaden sposób nie przypomina bezkształtnej, topornej bryły. Casa Milá, jak pragnął sam Gaudí, miała być odpowiedzią na brak interesujących budynków w mieście. W projekcie tym Gaudí nie używał lub używał minimalnie, prostej kreski. Powoduje to, że fasada budynku przypomina wzburzone morze, a raczej klif przez nie wyrzeźbiony. Barierki 32 balkonów z kutego żelaza przypominają morskie glony. Na duże uznanie zasługują też niesamowite, nieregularne kominy pokryte mozaiką, kształtem przypominające dym.

Jednak pomimo oryginalnej fasady, to wnętrze tego architektonicznego dzieła zasługuje na pochwałę. Malarz nurtu symbolicznego – Aleix Clapés był odpowiedzialny za dekoracje ścian La Pedrera. Projekt lobby składał się z serii malowideł ściennych imitujących gobeliny o tematyce mitologicznej z „National Heritage Collection”. W przedsionku gobeliny przedstawiają miłości Wertumnusa, boga pór roku i Pomony, bogini owoców i ogrodów. W sali przy Rue de Provence malowidła i sceny łączą się, pozwalając na bardziej swobodną interpretację. Z jednej strony grzechy główne: gniew i obżarstwo; z drugiej – seria bohaterów wojny trojańskiej i przygody Telemachusa, obie inspirowane dwoma fragmentami z Iliady i Odysei.

Nowatorskie podejście Antonio Gaudiego

Jak mawiał Gaudi «Mis ideas son de una lógica indisputable; lo único que me hace dudar es que no se han aplicado anteriormente.» czyli «Moje pomysły mają niezaprzeczalną logikę; jedyną rzeczą, która budzi we mnie wątpliwość, jest to, że nie były wcześniej stosowane ”. I możemy to zdanie odnieść do wielu jego projektów, a Casa Mila jest tego idealnym dowodem.

Pomimo swojego nietuzinkowego kształtu i można się pokusić o stwierdzenie “totalnie odjechanego” konceptu, Gaudi zadbał o komfort i wygodę mieszkańców domu. Wybudował tu podziemny, duży garaż, zainstalował nowoczesny system klimatyzacji, windy i zaprojektował budynek bez ścian nośnych! Co oznacza, że właściciele apartamentów mogli je dowodnie urządzać i przebudowywać.

Budynek jest uznawany za najbardziej dojrzałe technicznie i artystycznie dzieło artysty, a całość idealnie obrazuje sztukę awangardową XXI wieku. Mimo to jego budowa oraz zachowanie osób w nią zaangażowanych tak dojrzałe już nie było …

Kaprysy artysty i kosztowne zmiany

Gaudí stale zmieniał projekty, modelując i formując je tak, by osiągnąć swoją wizję idealną. Dodatkowo stosunki architekta z Milą nie były zbyt dobre. Artysta postanowił podnieść poprzeczkę, nadając fasadzie zaokrąglonych kształtów, wpychając w nią niejako siłę przyrody. Budowla nie spełniała jednak norm wielkościowych narzuconych przez urząd miasta, co skutkowało wysokimi mandatami, które w konsekwencji zaostrzyły konflikt pomiędzy Gaudim i Milą. Ostatecznie komisja dzielnicy Eixampla  przyznała kamienicy status zabytkowy, co pozwoliło traktować projekt na mniej restrykcyjnych zasadach. Mimo to państwo Milá musieli zapłacić mandat w wysokości 100 000 pesetas, żeby go zalegalizować. Małżonkowie mieli zajmować tylko jedno z sześciu pięter, pozostałe zaś miały być przeznaczone na apartamenty pod wynajem. Roser Segimon zupełnie nie podobał się wystrój, który Gaudí zaprojektował dla jej mieszkania, w tym m.in meble. Kiedy architekt zmarł w 1926 roku, zmieniła całą dekorację na bardziej klasycystyczny styl.  

Od 1929 na parterze budynku zaczęły się instalować różnego rodzaju sklepy i usługi. W 1940 zmarł Pere i 7 lat później jego żona postanowiła sprzedać biuro, ale dalej żyła na swoim piętrze, aż do śmierci w 1964.

Ciekawostki o Casa Mila

Obecnie po wielu latach, opuszczony „La pedrera” został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1984. Budynek został odrestaurowany i udostępniony turystom 12 lat później w 1996.

Casa Mila jest otwarty dla zwiedzających dniem i nocą, a rocznie odwiedza go ponad milion turystów z całego świata. W budynku odbywają się wystawy i konferencje, jest też siedzibą „Fundación Catalunya La Pedrera”. Jeśli Casa Mila Was urzeknie, to możecie tu wynająć mieszkanie! Na parterze działają punkty usługowe i sklepy.

Casa Mila bilety i cennik

Po pierwsze gorąco zachęcamy Was do zakupu biletów on-line, wtedy nie będziecie musieli oczekiwać w kolejce. Bilet rezerwujecie na konkretny dzień i godzinę. Opcji zwiedzania Casa Mila jest kilka. Najtańsza opcja to zwiedzanie samemu po wyznaczonej trasie, korzystając z audioguida – koszt bilety to 24 euro rezerwując on-line i 27 euro w kasie na miejscu. Nieco droższy jest bilet wstępu bez podania konkretnej daty i godziny, ale za to z ominięciem kolejek (29 euro). Możecie również wykupić wycieczkę z przewodnikiem, zwiedzanie nocne czy połączone z uroczystą kolacją, lampką cavy czy też w małej grupie przed godzinami otwarcia. Bilety możecie zarezerwować TUTAJ.

Geniusz Gaudiego ukazany w szalonych projektach, niesamowitych detalach, budowlach jak z bajki nas kompletnie urzekł i rozkochał w tym mieście. Będąc w Barcelonie i nie zobaczyć jego największych dzieł to jak być w Disneylandzie i nie zobaczyć Myszki Miki  Przy tej samej ulicy, kilka przecznic dalej stoi inny dom projektu Gaudiego – Casa Batllo. Kolejny niesamowity projekt pokazujący kunszt artysty. Zerknijcie na nasz artykuł o Casa Batllo, ale ostrzegamy! Jak go przeczytacie to na bank będziecie chcieli go zwiedzić 🙂 

Casa Mila z dziećmi

Jeśli podróżujecie z dziećmi i obawiacie się, że będą się w czasie zwiedzania nudzić, marudzić, a cała wyprawa do Barcelony zakończy się kłótnią to podrzucamy Wam pomysł jak zamienić nudne zwiedzanie w rodzinną super przygodę w Barcelonie!  My pomagaliśmy Salamandrze Gaudiego (a jakże!) odzyskać kolory. Dzięki temu przez dwa dni intensywnie zwiedzaliśmy miasto bez zająknięcia, a Michaś zakochał się w Barcelonie i do dziś pamięta zabytki, ciekawostki i historię zwiedzanych zabytków. A wystarczyła do tego stara koszulka od wf-u, kolorowe flamastry do ubrań i mapa  Zobaczcie koniecznie!

Noclegi w Barcelonie

My wpadamy do Barcelony zawsze przy okazji pobytów na campingu, a wokół Barcelony genialnych kempingów jest zatrzęsienie! Chociażby Kings, Sanguli Salou czy Playa Montroig 🙂 

Jeśli wolicie noclegi w hotelu to zerknijcie na promocyjne oferty na Booking.com 🙂

Najlepsze campingi w okolicy Barcelony

Bazylika św. Marka w Wenecji

Campingi w europie

Campingi
W europie

Podróże po europie

Podróże
Po Europie

Pomysły na zwiedzanie

Pomysły
Na zwiedzanie

Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie

Strona główna > Podróże > Włochy > Wenecja > Bazylika św. Marka

Bazylika św. Marka w Wenecji

Na pewno każdy wielbiciel włoskich klimatów wie, że Święty Marek ewangelista jest patronem Wenecji. Jednym z najbardziej znanych miejsc miasta na wodzie jest Bazylika św. Marka – perła architektury, górująca nad Wenecją już ponad 1000 lat.  Tu spoczywają relikwie świętego, a skrzydlaty lew trzymający otwartą księgę, na której widnieje napis „Pax tibi, Marce evangelista meus” (Pokój z tobą, Marku, mój ewangelisto), biblijny symbol św. Marka został umieszczony na herbie republiki weneckiej. Będąc w Wenecji nie można nie odwiedzić tej niezwykłej świątyni, budowli będącej jednym z najwspanialszych dzieł ludzkich w historii. 

Wenecka legenda o św. Marku

Z Bazyliką św. Marka wiąże się powszechnie znana legenda. Około 60 roku naszej ery, gdy tereny dzisiejszej Wenecji były jeszcze podmokłym trzęsawiskiem,  Święty Marek podczas podróży przez lagunę zabłądził i nie mógł odnaleźć drogi. Wtedy ukazał mu się anioł, który przywitał się z nim wspomnianymi już słowami „Pax tibi, Marce evangelista meus”  i wskazał odpowiedni kierunek drogi. Boży posłaniec przepowiedział też ewangeliście, że jego ciało zostanie złożone na wieczny spoczynek właśnie na tych wyspach.

Historia św. Marka

Według historii św. Marek zginął śmiercią męczeńską w Egipcie, gdzie głosił ewangelię i został pochowany w Aleksandrii, w której pełnił funkcję biskupa. Jednak proroctwo spełniło się w IX wieku dzięki dwóm kupcom o imionach Rusticus i Bonus, którzy dotarli do Aleksandrii, by wykraść ciało świętego. Ówczesnym patronem Wenecji był święty Teodor, którego szczątki były przechowywane w Konstantynopolu, więc Wenecjanie stwierdzili, że chcą mieć patrona, który będzie czuwał nad miastem na miejscu.

Sprawa kradzieży relikwii Marka ewangelisty do dziś jest owiana tajemnicą. Najbardziej znana teoria głosi, że aleksandryjscy strażnicy obwiniali tamtejszego króla o bezczeszczenie zwłok św. Marka i sami pomogli weneckim kupcom w kradzieży. Natomiast z celnikami kupcy poradzili sobie ukrywając zwłoki pod wieprzowym mięsem, którego muzułmanie, zgodnie z zasadami ich religii, nie mogą dotykać.

Według innej teorii, ciało św. Marka było potrzebne weneckiemu doży do rozgrywek politycznych, a Rusticus i Bonus byli jego agentami, którzy podawali się za kupców. Jednak jakkolwiek było naprawdę, ciało św. Marka znalazło się w Wenecji i został on wybrany na patrona miasta.

W 832 roku wybudowano dla niego godne miejsce pochówku. Niestety, kościół ten wraz z przylegającym pałacem dożów w 976 roku uległ zniszczeniu w pożarze. Świątynię odbudowywano w latach 1063 – 1094 i nadano jej status bazyliki. 

Bazylika św. Marka w Wenecji

Projekt Bazyliki św. Marka wzorowany był na konstantynopolitańskim Kościele Św. Apostołów. Doża Domenico Selvo panujący w latach budowy bazyliki nakazał każdej wyprawie powracającej z dalekich krajów przywozić dary, które posłużą do wystroju wnętrza.  To zdecydowało o bardzo różnorodnym charakterze świątyni łączącym wiele stylów i wpływów w jej detalach. Kościół został zaprojektowany na planie krzyża greckiego, jednak kształt ten jest wręcz niemożliwy do rozpoznania z Placu św. Marka. Bazylika posiada pięć kopuł wzniesionych na linii ramion krzyża. Fasadę bazyliki stanowią dwa poziomy arkad. Wmurowano w nią kolumny sprowadzone z Ziemi Świętej i Syrii, a w półkolistych tympanonach znajdują się przepiękne mozaiki przedstawiające sceny biblijne.

Nad głównym wejściem do bazyliki, przed środkową kopułą góruje pomnik św. Marka a poniżej jego symbol – lew. Górna część fasady to balkon zwany Loggia dei Cavalli, czyli Loża Koni. Jest to punkt widokowy, z którego można zobaczyć cały Plac Św. Marka i panoramę Wenecji. Wchodząc na górę (wstęp płatny) można obejrzeć z bliska rzeźbę koni z brązu, której wykonanie datuje się na II wiek p.n.e. Została przywieziona przez cesarza Teodozjusza II z Grecji. 

Wnętrze Bazyliki św. Marka

Wnętrze Bazyliki św. Marka zapiera dech w piersiach. Wrażenie już robi jej ogrom, a także mozaiki pokrywające ściany, posadzki i sklepienia kopuł. Z początku wykonywali je sprowadzeni artyści z Konstantynopola, jednak późniejsze mozaiki są już dziełami wielkich malarzy, między innymi  Tycjana, Tintoretto czy Veronese. Mozaiki w przedsionku przedstawiają sceny ze Starego Testamentu Biblii, zaś w głównej części Bazyliki – z Nowego, czyli życie Jezusa Chrystusa, Maryi Panny i Dwunastu Apostołów. Miłośnicy sztuki zapewne  dostrzegą wpływy Bizancjum – kolorowe kamyki oraz malarstwo miniatur.

W prezbiterium pod baldachimem możemy zobaczyć najcenniejszy skarb świątyni – złoty ołtarz Pala d’Oro.

Oprócz tego w Bazylice znajduje się wiele cennych przedmiotów zwożonych latami przez kupców i żeglarzy, które przechowywane są w skarbcu bazyliki, który położony jest po prawej stronie transeptu – krótszej nawy przecinającej wszystkie nawy boczne .

We wnętrzu świątyni zobaczymy kolumny, które dzielą ją na nawy. Na pograniczu prezbiterium i nawy głównej znajduje się ikonostas, czyli przejście składające się z ośmiu kolumn, nad którym widać czternaście rzeźb oraz wielki krzyż.

Podczas budowy doża ukrył relikwie św. Marka i nie zdradził miejsca ich spoczynku. Po jego śmierci, mimo wielu podejmowanych prób nikt nie potrafił ich odnaleźć. Dopiero 25 czerwca 1094 roku miejsce ukrycia relikwii zostało odkryte. Odnalazł je doża Vitale Faliero w jednym z filarów świątyni. Obecnie ciało patrona Wenecji spoczywa we wnętrzu ołtarza, składającego się z czterech kolumn i marmurowego baldachimu. Miejsce to jest oczywiście najważniejszą częścią  Bazyliki św. Marka.

Ważne informacje dla zwiedzających

Należy pamiętać, że Bazylika św. Marka jest miejscem kultu religijnego, więc będąc w jej wnętrzu trzeba zachować ciszę i spokój. Do Bazyliki nie można wejść z bagażem. Większe torby możemy zostawiać bezpłatnie w przechowalni w Ateneo San Basso (północna część placu Piazzetta dei Leoncini). W świątyni obowiązuje też odpowiedni strój – należy mieć zakryte ramiona i kolana, co jest bardzo rygorystycznie przestrzegane. We wnętrzu nie wolno fotografować ani kamerować. Wstęp do głównej części jest darmowy, jednak są również i części płatne. Kolejki przed wejściem są zwykle długie, jednak warto odczekać, by zobaczyć na własne oczy jej imponujące wnętrze.

Bazylika św. Marka często jest pomijana przez turystów, którym szkoda czasu na stanie w długiej kolejce. Ale naprawdę warto! Skorzystajcie z wcześniejszej rezerwacji i zajrzyjcie do środka. Wnętrze robi oszałamiające wrażenie, a bogactwo ozdób i przepych potrafią zwalić z nóg.

Godziny otwarcia bazyliki oraz cennik

W zależności od sezonu Bazylika jest otwarta w różnych godzinach. Od listopada do połowy kwietnia, od poniedziałku do soboty w godzinach 9:30 – 17:00 (ostatnie wejście 16:45), a w niedzielę i święta w godzinach 14.00-16.30. Od połowy kwietnia do 28 października od poniedziałku do soboty w godzinach 9:30 – 17:00 (ostatnie wejście 16:45), a w niedzielę i święta w godzinach 14.00 – 17.00.

Wejście do wnętrza Bazyliki św. Marka jest bezpłatne, ale dodatkowo płatne jest Muzeum św. Marka (5 euro dorośli, dzieci i młodzież 6-18 lat – 2,50 euro), Pala d'Oro czyli Ołtarz Główny – 2 euro dorośli, 1 euro dzieci i młodzież, Skarbiec – 3 euro bilet normalny i 1,5 euro ulgowy.

Istnieje też możliwość zarezerwowania wejścia na konkretny dzień i godzinę, co jest świetnym rozwiązaniem, bo nie trzeba stać w kolejce. Oferowane jest w wysokim sezonie, czyli od 1 kwietnia do końca października. Kosztuje dodatkowo 3 euro za osobę, ale warto wydać te kilka euro, które pozwoli Wam zaoszczędzić dużo czasu – wejście możecie zarezerwować TUTAJ

Zwiedzanie Wenecji z dziećmi

Wenecja pełna zabytków, kanałów i miejsc wartych zobaczenia może jednak zmęczyć i znudzić małego turystę. Dlatego koniecznie zobaczcie nasze pomysły na zwiedzania miasta. My wybraliśmy się tu na Tajne Misje – w jednej pomagaliśmy księżniczce odzyskać elementy maski weneckiej, a w drugiej kucharzowi Fabio odzyskać rodzinny przepis na pizzę

Noclegi w Wenecji

Wokół Wenecji sporo jest kapitalnych kempingów tj. Union Lido, Rosapineta, San Francesco czy Ca Savio.

A jeśli wolicie hotele, to zerknijcie na oferty promocyjne na Booking.com 🙂 

Najlepsze campingi w okolicy Wenecji

Zamek Królewski w Warszawie

Campingi w europie

Campingi
W europie

Podróże po europie

Podróże
Po Europie

Pomysły na zwiedzanie

Pomysły
Na zwiedzanie

Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie

Strona główna > Podróże > Polska > WarszawaZamek Królewski

Zamek Królewski w Warszawie

Zamek Królewski w Warszawie to symbol stolicy, zdobiący widokówki i pamiątkowe gadżety. O Zamku Królewskim w Warszawie słyszał zapewne niejeden Polak, ale nie każdy go odwiedził.  Jego początki sięgają już XIV wieku, a historia mu towarzysząca jest burzliwa i zdecydowanie warta poznania. Zobacz jakie atrakcje niesie za sobą wizyta w tym pięknym miejscu przepełnionym duchem historii. 

Burzliwa historia Zamku Królewskiego w Warszawie

Zamek Królewski nie zawsze był tak piękny i okazały, jak ten, który mamy okazję zobaczyć w Warszawie dziś. Wraz z powstaniem Warszawy powstał gród, wzniesiony przez Bolesława II Mazowieckiego – datuje się go na początek XIV wieku lub co najwyżej na ostatnie lata wieku XIII.

Jego rozbudowa trwała kilka wieków, aż w końcu na tronie zasiadł Zygmunt III Waza (1587-1632), który prowadząc wielokrotne wyprawy do Szwecji, potrzebował miejsca, w którym mógłby ostać. Gdy podjęto decyzję o przeniesieniu stolicy do Warszawy, zamek rozbudowano i przekształcono go w rezydencję królewską w kształcie zamkniętego pięcioboku.

Przepych i bogactwo

Wnętrza zamku z upływem lat stawały się coraz bardziej okazałe, powstawały reprezentacyjne bramy, wznoszono miejsca kultury gdzie wystawiano przedstawienia i zabawiano szlachtę. Gromadzono również najznakomitsze dzieła sztuki, piękne tkaniny oraz wszelkie kosztowności, aby oczarować przyjezdnych – zamek wtedy był pełen przepychu i awangardy. Przed potopem szwedzkim Zamek Królewski był siedzibą władcy najpotężniejszego mocarstwa w Europie. 

Wszystko pięknie, a tu… potop

Niezbyt długo trwał „złoty wiek” Zamku Królewskiego – w trakcie potopu szwedzkiego (1655-1657) jego wnętrza zostały ograbione i zdewastowane przez wojska szwedzkie i siedmiogrodzkie. Wojska szwedzkie transportowały skradzione łupy (dzieła sztuki, rzeźby, kosztowności) za pomocą łodzi. Interesującym faktem jest to, że w trakcie ich transportu kilka łodzi pod wpływem zbyt dużego obciążenia wywróciło się do góry nogami topiąc jednocześnie zebrane wcześniej łupy. Do dziś jest prawdopodobieństwo, że przy wystarczająco niskim poziomie wody, idąc brzegiem Wisły można natrafić na pozostałości właśnie tych łupów. Dotychczas wydobyto już 5,5 tony znalezisk z XVII wieku, w tym fragmenty z przebudowy Zamku Królewskiego z 1602 roku. Jeśli więc chcielibyście wybrać się na wycieczkę nad brzeg Wisły polecamy zabrać ze sobą wykrywacz metalu – a nuż znajdziecie skarb?

Wojska szwedzkie uszkodziły również Wieżę Zegarową i piękny pałacyk Karola Ferdynanda. Po okupacji Zamek przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy – zniszczone posadzki, ogołocone ściany, zniszczone i rozkradzione kominki. Odbudowę powzięto dosyć szybko i już latem 1658 roku przeprowadzono w Zamku pierwszy po przerwie sejm – w tym czasie władzę przejął Jan Kazimierz.

Po szybkiej odbudowie Zamku, w roku 1702 wojska szwedzkie po raz kolejny podjęły się ataku na rezydencję – niestety i tym razem z powodzeniem. Tym razem jednak oprócz wywiezienia kosztowności Szwedzi postanowili zamienić Zamek na szpital mieszczący 500 łóżek oraz stajnię. Przez 2 lata rezydencja była okupowana przez wojska szwedzkie.

Po dwóch latach rezydencja ponownie została poddana renowacji i odbudowie. Co ciekawe, już w roku 1707 na mocy traktatu pokojowego między Augustem II, a Karolem XII do Warszawy weszły wojska rosyjskie, a w Zamku zamieszkał Car Piotr I Wielki, któremu tak się spodobały dzieła zdobiące jego ściany, że wyjeżdżając ze stolicy postanowił zabrać większość z nich ze sobą.

Pokłosie wojen

Zamek Królewski prawdziwie rozkwitł pod władaniem Stanisława Augusta. W drugiej połowie XVIII wieku król zatrudnił najznakomitszych artystów do przebudowania wnętrz rezydencji, która stała się w tym czasie reprezentacyjną, monarszą rezydencją zawierającą wszystkie elementy i koncepcje oświecenia europejskiego.

W czasie zaborów (XIX wiek) po raz kolejny wiele zbiorów ostatniego króla znalazło się w Rosji, a raptem część z nich wróciła na swoje miejsce dopiero po odzyskaniu niepodległości przez Polskę. 

Zamek Królewski w czasie II wojny światowej

Jednak kradzieże i dewastacje mienia, których doświadczała rezydencja były niczym w porównaniu z tym, do czego doprowadziły pierwsze dni II wojny światowej. Podczas obrony Warszawy we wrześniu 1939 roku, Zamek Królewski spłonął na skutek niemieckich bombardowań. Po zajęciu Warszawy pod przewodnictwem historyków i ekspertów rozpoczęto grabież dzieł sztuki, jak również demontaż posadzek, rzeźb, elementów kamiennych, do których to prac zapędzano codziennie setki Żydów. 

Miesiąc później Adolf Hitler wydał rozkaz wysadzenia Zamku Królewskiego w powietrze. W niecałe trzy miesiące ekipy niemieckich saperów nawierciły otwory na dynamit we wszystkich ścianach oraz filarach będących częścią rezydencji

Ostatecznie Zamek wysadzono w roku 1944 podczas powstania warszawskiego. Po wysadzeniu budynku pozostały jedynie piwnice, dolna partia Wieży Grodzkiej, budynek Biblioteki Królewskiej oraz Arkady Kubickiego. Ze względu na ograniczenia finansowe oraz inne priorytety władz komunistycznych, decyzję o odbudowaniu rezydencji podjęto dopiero w roku 1971, a do roku 1980 jej realizacja finansowana była głównie ze składek społecznych. Już w roku 1974 budynek oddano w stanie surowym, a wyposażenie wnętrz oraz prace wykończeniowe trwały, aż do roku 1988.

Co ważne – już w roku 1980 Zamek Królewski wraz ze Starym Miastem w Warszawie, został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Ciekawostki o Zamku Królewskim

  • od XVI wieku w Zamku Królewskim gromadziła się szlachta organizując sejmy.
  • 3 maja 1791 roku w Sali Senatorskiej została uchwalona przez Sejm Czteroletni Konstytucja.
  • w roku 1806 i 1807 na zamku przebywał cesarz Napoleon Bonaparte.
  • 5 listopada 1916 roku w Sali Wielkiej ogłoszono tzw. Akt 5 listopada.
  • 26 października 1927 roku urna zawierająca serce Tadeusza Kościuszki przyjechała do Warszawy i przewieziona została na Zamek Królewski, gdzie można ją zobaczyć do dziś.
  • do dziś w kilku zamkowych wnętrzach (w tym jednym udostępnionym turystom) widać ślady po materiałach wybuchowych, którymi zaminowano rezydencję. Możecie je zobaczyć w ostatniej przed biblioteką salą na piętrze, na prawo od wejścia.

Zamek Królewski – czy warto?

Zdecydowanie dosyć już suchych faktów na temat Zamku Królewskiego i jego historii. Dlaczego więc warto go zwiedzić? 

Jeśli jego ciekawa i pełna wzlotów i upadków historia nie sprawia, że Wasze serce bije szybciej, a rozum mówi: „Muszę to zobaczyć!”, zdecydowanie doprowadzą do tego piękne, pełne przepychu wnętrza i galeria znakomitych obrazów stworzonych przez wielkich artystów ubiegłych stuleci.

Przechadzając się pomieszczeniami zamkowymi, aż ciężko uwierzyć, że sama rezydencja jest młodsza niż niejeden warszawski blok, a to co widzimy to „tylko” rekonstrukcja. 

Podczas zwiedzania można zobaczyć oryginalne insygnia królewskie Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz obrazy Rembrandta takie jak „Dziewczyna w ramie obrazu” czy „Uczony przy pulpicie”, a to dopiero jedne z niewielu atrakcji czekających na Was we wnętrzach tego budynku.  Co ciekawe, insygnia królewskie: Miecz Orderu Świętego Stanisława, Łańcuch Orderu Orła Białego oraz berło z akwamarynu wywieziono podczas II wojny światowej i zdeponowano w banku w Ottawie w Kanadzie. Do kraju powróciły w 1959 roku, a po ukończeniu prac na Zamku Królewskim natychmiast podjęto decyzję o umieszczeniu ich właśnie tam. Dzisiaj zobaczyć je możecie w Kaplicy Małej, tam gdzie znajduje się urna z sercem Tadeusza Kościuszki.

Obrazy Rembrandta wraz z innymi dziełami sztuki przekazanymi przez prof. Karolinę Lanckorońską w 1994 roku możecie zobaczyć w Galerii Lanckorońskich, która jest zdecydowanie naszym numerem jeden jeśli chodzi o kierunek wycieczki w tymże obiekcie.

Innymi słowy: piękne, bogate wnętrza cieszące ludzkie oko, fantastyczne i okazałe zbiory, a do tego bajeczny krajobraz otaczający całość – zwiedzanie Zamku Królewskiego to prawdziwa uczta dla oczu z bardzo ciekawą historią w tle. Nic dziwnego, że obiekt ten jest na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO!

Warto zaznaczyć, że Zamek Królewski, jak to na zamek przystało, oferuje również usługi gastronomiczne. „Cafe Zamek” znajdziecie we wnętrzach tej pełnej przepychu rezydencji, ba! – za odpowiednią opłatą możecie tam nawet urządzić wesele!

Zamek Królewski w Warszawie – cennik

Dla tych, którzy nie lubią stać w kolejkach i czekać na zakup biletu, mam dobrą wiadomość! Na stronie Zamku Królewskiego można zakupić bilet online wybierając konkretną datę zwiedzania. Wolne terminy będą widoczne zaraz po wejściu na stronę zakupu.

A cena? Jak na tak okazałe zbiory i ilość atrakcji, które możemy zobaczyć podczas zwiedzania, cena biletu zdecydowanie należy do niskich.

Trasa Zamkowa to koszt 30 zł (bilet normalny) lub 20 zł (bilet ulgowy). Dzieci i młodzież do 16 lat płacą tylko złotówkę. Dodatkowo w środę można zwiedzać za darmo  Audioprzewodnik do koszt odpowiedznio 17 i 12 zł. Wstęp do Pałacu pod Blachą – 15 zł (normalny) i 10 zł (ulgowy). Dzieci i młodzież do 16 lat – 1 zł.

Dla tych, którzy już nie mogą doczekać się wizyty, Zamek Królewski oferuje również zwiedzanie online dostępne na ich stronie internetowej.

Zamek Królewski – godziny otwarcia

Aby uniknąć niemiłych niespodzianek poniżej przedstawiam Wam godziny otwarcia Zamku Królewskiego wraz z godzinami zwiedzania – w końcu nikt nie lubi odbijania się od klamki, prawda?

Zamek możecie zwiedzać od wtorku do piątku w godzinach 12.00 – 17.00 i w weekendy w godzinach 10.00 – 17.00. Ogrody zamkowe są czynne codziennie od 10.00 do 20.00

Dojazd i parkingi w pobliżu Zamku Królewskiego

Zamek Królewski w Warszawie znajduje się na placu Zamkowym 4, którego charakterystycznym punktem jest Kolumna Zygmunta. Jeśli zamierzacie wybrać się tu autem to trzeba wiedzieć, że miejsc parkingowych jest niewiele, a całe centrum Warszawy okraszone jest płatnymi miejscami postojowymi. Komunikacja miejska wydaje się być o wiele tańszym i mniej frustrującym sposobem dotarcia do celu.

Do centrum dotrzecie autobusem linii 128 lub 175 (do przystanku Plac Zamkowy), albo tramwajem nr 4 z centrum do przystanku Stare Miasto.

Jeśli jednak przyjazd autem jest dla Was warunkiem koniecznym, polecamy parkować przy ulicy Miodowej lub na Wybrzeżu Gdańskim. Jeśli jesteście osobami lubiącymi aktywność fizyczną, z centrum dotrzecie na miejsce pokonując dystans trzech kilometrów – a spacer urozmaicić można o przejście przez park i starówkę.

Warszawa i Zamek Królewski z dzieckiem

Jeśli planujecie rodzinną wycieczkę do Warszawy to koniecznie zerknijcie na nasz pomysł zwiedzania stolicy. Warszawa bowiem pełna jest zabytków i miejsc ważnych z punktu widzenia historii, a to potrafi znudzić nawet najdzielniejszego małego podróżnika. Dlatego my postanowiliśmy zwiedzić Warszawę na nasz sposób – ratowaliśmy porwaną z herbu syrenkę! Nie dość, że zamieniliśmy się w Superposzukiwaczy Przygód i ruszyliśmy na Tajną Misję, która okazała się fantastyczną rodzinną przygodą, to dodatkowo poznaliśmy legendy, zabytki, ciekawostki i historię odwiedzanych miejsc. Zobaczcie naszą przygodę i zaplanujcie zwiedzanie Warszawy z dziećmi:

Zielona Góra na weekend – atrakcje i pomysł na zwiedzanie

Campingi w europie

Campingi
W europie

Podróże po europie

Podróże
Po Europie

Pomysły na zwiedzanie

Pomysły
Na zwiedzanie

Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie

Strona główna > Podróże > Polska > Zielona Góra > Atrakcje miasta

Zielona Góra na weekend – atrakcje i pomysł na zwiedzanie

Pewnego ranka wybrałem się z rodzicami do Zielonej Góry. Planowaliśmy weekendowy wypad tu już od dawna. A właściwie od czasów naszej gry miejskiej, która organizowaliśmy dla National Geographic z okazji Festiwalu Podróżników, kiedy to Zielona Góra była miejscem spotkań fanów podróży. Wtedy była super zabawa, ale niestety zaraz po Festiwalu musieliśmy wracać do Wrocławia. Teraz sobie odbiliśmy, a najfajniejsze atrakcje Zielonej Góry przedstawię Wam w tym artykule.

Atrakcje Zielonej Góry

Atrakcje w centrum Zielonej Góry są położone tak, że dotrzecie wszędzie spacerem. To co Wam polecam to rozglądanie się dokoła, patrzenie pod nogi, na parapety czy ściany budynków. Tam bowiem czekają na Was mali mieszkańcy Zielonej Góry.

Spacerując po Zielonej Górze nie sposób bowiem nie natknąć się na Bachusiki, które są dziećmi dużego Bachusa siedzącego na Alei Niepodległości. Bachusy to mitologiczne stworzenia które są bogami płodności, dzikiej natury, winnej latorośli i wina. A że Zielona Góra to miejsce znane z winorośli to Bachusy mają tu sporo pracy i robią wiele ciekawych rzeczy. Jakich? Koniecznie zerknijcie tutaj:

Zielonogórski Rynek

Rynek, jak to rynek, jest sercem miasta już od wieków. Przez wiele stuleci był placem handlowym i głównym traktem komunikacyjnym. Był tu postój dorożek, a później taksówek i autobusów. W miejscu dawnego przystanku autobusowego dziś na pojeździe pędzi Bachusik MZKuśWokół rynku stoją domy z XIX i XX w., a tytuł najpiękniejszej nosi kamienica „Pod Sową” stojąca pod numerem 24. 

Ratusz w Zielonej Górze

Pierwszy ratusz, który stanął na rynku w Zielonej Górze był zbudowany z drewna. Nie zachował się do dzisiaj, gdyż strawił go pożar. Obecny ratusz został zbudowany w XV wieku w stylu gotyckim. Od tego czasu był wielokrotnie przebudowywany, a pożary nękające miasto też go nie oszczędziły, bowiem ratusz płonął kilkukrotnie –  w 1582, 1627 i w 1651 roku. W podziemiach ratusza działa winiarnia, która ma kilkuset lenią tradycję. Pierwsza wzmianka o winiarni w budynku ratusza pochodzi z XVII wieku.

Co ciekawe, ratuszowa wieża jest… krzywa! Kiedy na początku XIX wieku przeprowadzano remont wieży, popełniono błąd konstrukcyjny, który spowodował, że hełm wieży jest lekko przechylony. Najlepiej krzywy hełm widać od ulicy Krawieckiej.

Oczywiście wokół ratusza zamieszkało kilka Bachusów, m.in. Pędzibeczek wtaczający beczkę do winiarni czy biegający z aparatem przy Informacji Turystycznej Partnerus Turistikus. Jest też Ciekawek pokazujący palcem na swojego brata Śpiocha, który drzemie przy odkrytych, starych murach. Niestety szyba za którą umieszczone są wykopaliska jest tak porysowana i zniszczona, że w ciągu dnia nic przez nią nie widać. Wieczorem jest szansa wypatrzyć Śpiocha gdy ruiny są podświetlone.

Zielona Góra – dużo miejsca na spacery

Zarówno Rynek jak i okoliczne ulice wyłączone są z ruchu samochodowego, dzięki czemu macie tu sporo miejsca na bezpieczne spacery czy jazdę na hulajnogach. Można przysiąść na ławce, poszukać Bachusów, których jest tu zatrzęsienie i zjeść lody. Podpowiemy Wam, że najwięcej Bachusów na metr kwadratowy jest na ulicy Pod Filarami.

Plac pocztowy

Ulicą Pod Filarami dojdziecie do Placu Pocztowego. Kiedy na Rynku wybudowano Ratusz, zmniejszył się plac handlowy. Dlatego poszukano innego miejsca, gdzie część przekupek mogła sprzedawać swoje towary. I tak obecny Plac Pocztowy stał się Rynkiem Garncarskim, gdyż to właśnie tu handlowano garnkami. Obecna nazwa placu wywodzi się od poczty, działającej tutaj od XVIII wieku. W XIX wieku wokół placu mieszkali najbogatsi zielonogórzanie i znajdowały się znane hotele.

Obecnie oko przyciąga budynek zwany Emitażem, który wybudowany jest z cegły tworzącej jednocześnie dekoracyjne wzory.  Na piekarnią na placu rogaliki wcina Rzepikus Rogalikus.

Wieża Łaziebna

Z Placu Pocztowego blisko jest do kolejnej atrakcji. Wieża Łaziebna zwana też Głodową jest pozostałością bram miejskich, które kiedyś otoczone murami strzegły wjazdu do miasta. Zbudowana w XV wieku ma 35 metrów wysokości. Pierwotna nazwa Łaziebna wzięła się od położonej w pobliżu łaźni miejskiej. Po wieży wdrapuje się Bachusik, jednak jakoś nigdy mu się to nie udaje. Zawsze odpada od wieży i stąd jego imię – Odpadek.

Kościół Matki Boskiej Częstochowskiej  i pomnik Urbana I w Zielonej Górze

Budowla została wzniesiona jako kościół protestancki. Bogate wyposażenie wnętrza ufundowali w dużej mierze mieszkańcy miasta. Kościół wybudowano w XVIII wieku, ale bez wieży, która była ujęta wyłącznie w planach i zostawiono ją „na później”. Wybudowano ją w 1828 roku z kamieni pochodzących z murów miejskich. W roku 1929 roku na wieży zamontowano wykonany w Berlinie zegar.  Przed rozpoczęciem każdej Mszy Świętej odbywa się uroczystość odsłony obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, który był wzorowany na tym z Jasnej Górze. Kościół został zbudowany  w stylu barokowym, a budowla swoją konstrukcją przypomina słynne Kościoły Pokoju w Jaworze i Świdnicy.

Obok kościoła znajdziecie pomnik świętego Urbana I –  oficjalnego patrona miasta. Św. Urban I to m.in patron winiarzy, dlatego wyciągniętej ręce trzyma kiść winogron, którymi częstuje przechodniów.

Konkatedra pw. Św. Jadwigi Śląskiej

Kościół zbudowany w II połowie XIII w. przez księcia Konrada I Głogowskiego i jego syna,  Henryka Głogowczyka, poświęcony jest św. Jadwidze. Kościół był przebudowywany i wielokrotnie niszczony przez pożary czy katastrofy budowlane – w XVIII wieku zawaliła się wieża. Warto zajrzeć do środka, bo barokowy chór i piękne rzeźby przyciągają wzrok i obiektywy aparatów. Spróbujcie wypatrzyć podobiznę św. Jadwigi, która przedstawiana jest zawsze z makietą kościoła w ręce.

Filharmonia w Zielonej Górze

Melomani i fani muzyki znajdą w Zielonej Górze Filharmonię. Znajduje się ona blisko kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej, w budynkach dawnego domu wspólnoty ewangelickiej. Przed Filharmonią jest bardzo przyjemna scena letnia i kolorowe fontanny.

Pomnik Dobosza i mury miejskie

Blisko Filharmonii przycupnął Dobosz – pomnik poświęcony dzieciom biorącym udział w bitwach i konfliktach zbrojnych. Chłopiec ubrany w wojskowy płaszcz i czapkę uderza pałeczkami w werbel. Za plecami Dobosza znajduje się najlepiej zachowany fragment murów miejskich. W przeszłości mury, zbudowane z kamienia polnego, otaczały miasto kołem o obwodzie 800m i wysokości około 6 metrów. 

Pomnik Andrzeja Huszczy

Fani żużla wiedzą o kogo chodzi 🙂 Andrzej Huszcza to gwiazda klubu ZKŻ Zielona Góra, który w czasach swojej 33 letniej kariery był przez pewien czas najstarszym, aktywnym zawodnikiem sportu żużlowego w Polsce. Jest Honorowym Obywatelem Miasta, a rzeźba przedstawiająca Andrzeja Huszczę szalejącego na motorze znajduje się blisko pomnika Bachusa, na ul. Niepodległości.

Palmiarnia w Zielonej Górze

Palmiarnia położona na szczycie Winnego Wzgórza i otaczający ją Park Winny to zielona, cudna plama na mapie miasta. Już w 1818 roku na wzgórzu wybudowano dom winiarski. Prawie 150 lat później, w latach 60-tych XX wieku wybudowano szklarnię przylegającą do domu, w której działała kawiarnia. W kolejnych latach palmiarnię powiększano i rozbudowywano, szczególnie ze względu na daktylowca, który się bardzo rozrastał i w pewnym momencie przestał się mieścić w szklarni. Poza daktylowcem jest tu także 150 innych, różnych gatunków roślin. Większość z nich wymaga ciepła, więc w Palmiarni lato trwa cały rok! W upały temperatura pod samym dachem może dochodzić nawet do 50 stopni.

W Palmiarni czas odmierza 10 metrowy, drewniany, blisko dwutonowy zegar z kukułką! To KronoZegar. Fanów lubuskiego wina zaprasza piwniczka winna pełna butelek z okolicznych winiarni. Obecnie w Palmiarni działa kawiarnia, można wynająć miejsce na spotkania biznesowe czy zorganizować tu wesele.

Palmiarnię otacza Park Winny. Na zboczach wzgórza rosną winorośla, a wypocząć można na ławeczkach i leżakach. Przy budynku Palmiarni jest duży napis I LOVE ZIELONA, obok świetny plac zabaw i labirynt z żywopłotu. Oczywiście nie mogło zabraknąć tu Bachusika – przed głównym wejściem spotkacie Palmixa. Poza figurką Bachusa, warto zwrócić uwagę na pomnik chłopca z koniem, który znajduje się na zboczu góry. Rzeźba jest jednym z charakterystycznych symboli miasta. Pochodzi z 1936 r. i powstała z okazji olimpiady w Berlinie.

Prezent dla Bachusa – pomysł na zwiedzanie Zielonej Góry z dziećmi

My zwiedzaliśmy Zieloną Górę naszym autorskim sposobem na zwiedzanie miast z dziećmi. Kto jeszcze nie wie, to w skrócie powiemy, że w każdym odwiedzanym mieście mamy do wykonania Tajną Misję, która wymaga sprytu, odwagi, odszyfrowywania haseł, łamania szyfrów i szukania wskazówek. Nie inaczej było w Zielonej Górze, gdzie bogowie z Olimpu poprosili nas o pomoc w znalezieniu idealnego prezentu dla ich kumpla Bachusa  Jesteście ciekawi? Zobaczcie koniecznie:

Noclegi w Zielonej Górze

Odwiedzając polskie miasta korzystamy zawsze z booking.com, bo to największa wyszukiwarka sprawdzonych hoteli. Zerknijcie jakie hotele i apartamenty są dostępne w Zielonej Górze.

Zielona Góra – czy warto?

Do Zielonej Góry przyjechaliśmy w czasie epidemii koronawirusa, dlatego część atrakcji tj. Centrum Przyrodnicze czy Planetarium Wenus było zamkniętych. Mam pretekst, żeby tu wrócić  Być może do tego czasu pojawią się nowe Bachusy, których szukanie sprawiło mi dużo frajdy. Jeśli szukacie pomysłu na weekend w Polsce, to wpadnijcie do Zielonej Góry. Nie będziecie się nudzić. Zerknijcie na nasze fotki.

Bachusiki w Zielonej Górze

Campingi w europie

Campingi
W europie

Podróże po europie

Podróże
Po Europie

Pomysły na zwiedzanie

Pomysły
Na zwiedzanie

Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie

Bachusiki w Zielonej Górze

Bachus, bóg płodności, dzikiej natury, winnej latorośli i wina usiadł na deptaku w Zielonej Górze. Jest tu dużo winiarni, więc jest to bardzo dobre miejsce dla boga wina. Ale nie przybył tu sam! Towarzyszą mu bowiem Bachusiki. Wszystkie małe bachusiki to są dzieci Bachusa, które rozbiegły się po całym mieście.

Bachus w Zielonej Górze

Jak mówi mitologia, Bachus został zabity przez tytanów, a jego krew kapnęła na wybrzeże Morza Śródziemnego, we Francji, Włoszech, a kilka również w Niemczech i na Ziemię Lubuską w południowo-zachodniej Polsce. Tam gdzie wsiąkała krew Boga wina wyrosły wspaniałe winnice. 

Pierwsza winnica na Ziemi Lubuskiej powstała w XII wieku. Od tego czasu okoliczne zbocza obrośnięte były winną roślinnością, a wino lało się strumieniami. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że Zielona Góra jest najdalej wysuniętym europejskim miastem w którym produkuje się wino.

Dlatego właśnie we wrześniu 2010 roku, na zbiegu ulic Żeromskiego, Kupieckiej i Alei Niepodległości stanął pomnik Bachusa siedzącego na beczce z winem.  Pomnik to dzieło krakowskich rzeźbiarzy – Jacka Gruszeckiego i Roberta Dyrcza. Bachus szybko wpisał się krajobraz Zielonej Góry i stał się nieoficjalnym patronem miasta. Rządzi w nim szczególnie we wrześniu, kiedy odbywają się imprezy winiarskie. Bachus aktywnie uczestniczy w życiu mieszkańców – zachęcał już do bycia dawcą szpiku kostnego, cieszył się ze zwycięstwa żużlowców, dumnie nosząc szalik klubu. W zimie często ma mikołajową czapkę, a jesienią stoją wokół niego dynie. W czasach koronawirusa Bachus nosił maseczkę.

Bachusiki w Zielonej Górze

Bachusiki to dzieci Bachusa, które znajdziecie w różnych miejscach w mieście. Niewielkie Bachusiki przypominają wrocławskie krasnale, tyle że jest ich o wiele mniej. Bachusów jest niewiele ponad pięćdziesiąt, a krasnali blisko 400. 

Bachusiki nie są aż tak popularne jak krasnale, ale są śmieszne i robią różne dziwne rzeczy, które wynikają chyba z ilości wypitego wina 🙂 Większość z nich bowiem nie rozstaje się winogronami, beczkami lub kielichami. I tak np. Beczkuś kąpie się w beczce z winem czy Transportikus jeździ na 2 ciężarówkach, które zastępują wrotki. Większość imion Bachusików ma końcówkę -us np. MZKus, Partnerus Turistikus czy Expertus. Pomysł na to, aby Bachusiki pojawiły się w mieście powstał w 2010 roku, kiedy to w mieście odbywały się prace rewitalizacyjne i szukano pomysłu na ożywienie centrum i nowe atrakcje.

Najpopularniejsze Bachusiki

Najwięcej Bachusików na metr kwadratowy jest na ul. Pod Filarami. Są tam Złotorogus, Sokolnikus, Artemida, Canishuberticus, Huberticus, które nawiązują do tradycji łowieckich i myśliwskich. Jest tu też RODuś Ogrodnikus ufundowany przez Polski Związek Działkowców i wspomniany wyżej Transportikus. Sporo Bachusików jest też na Rynku. W miejscu kiedy dawniej był przystanek autobusowy spotkacie MZKusa, który pędzi na autobusie, dzierżąc w dłoni kielich wina. Nie daleko jest również Skarboniusz ciągnący do banku świnkę pełną monet. Przy informacji turystycznej w ratuszu spotkacie Partnerusa Turistikusa, który swój rozgrzany do czerwoności aparat kieruje w stronę Cottbus – niemieckiego miasta partnerskiego Zielonej Góry. Pod drzewami stoi Ciekawek, który palcem wskazuje na szklane płyty. Niestety na chwilę obecną szyby są bardzo porysowane i nie widać, że pod nimi znajdują się odkryte ruiny, przy których drzemie kolejny Bachusik – Śpioch. Nam podobał się też bardzo Rzepikus Rogalikus, którego możecie namierzyć nad piekarnią na placu Pocztowym. Palmiarnia jest również bardzo często odwiedzanym przez turystów i mieszkańców miejscem. Jest tutaj jeden Bachusik który stoi pod palmą blisko wejścia. Nazywa się Palmix. Jak mówi legenda jeśli połaskocze się Kredytusa w stopę to da złotówkę  Jak nie wiecie, która godzina to musicie udać się do Polporka, ufundowanego przez firmę produkującą zegarki, wiec Polporek ma ich sporo. Nawet na nodze.

Zwiedzając Zieloną Górę natkniecie się na wiele Bachusików, które kryją się w cieniu największych zabytków i atrakcji miasta.

Bachusiki kontra krasnale

Jeśli ktoś kiedyś szukał krasnali we Wrocławiu to szukanie Bachusów spodoba mu się na bank! Bachusy są dużo śmieszniejsze, zdecydowanie bardziej imprezowe i łatwiejsze do znalezienia, co na pewno spodoba się małym dzieciom. Poza tym w ciągu kilku godzin można zobaczyć je wszystkie. Krasnale trudniej znaleźć, jest ich dziesięciokrotnie więcej i są rozrzucone po całym mieście. Jednak mimo to uważamy, że i bachusy i krasnale są tak samo fajne, a ich szukanie sprawia tyle samo frajdy.

Fontanny na Starym Rynku w Poznaniu

Campingi w europie

Campingi
W europie

Podróże po europie

Podróże
Po Europie

Pomysły na zwiedzanie

Pomysły
Na zwiedzanie

Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie

Strona główna > Podróże > Polska > Poznań > Fontanny na Rynku

Fontanny na Starym Rynku w Poznaniu

Cztery studnie w czterech rogach Starego Rynku w Poznaniu to najpopularniejsze fontanny w mieście. Podpowiadamy dlaczego warto im się bliżej przyjrzeć.

Fontanny na Starym Rynku w Poznaniu – historia

Cztery studnie znajdujące się w czterech rogach Rynku pojawiły się w mieście w XV wieku, a korzystali z nich zarówno mieszkańcy jak i ich zwierzęta.  Z biegiem lat zwykłe studnie stały się fontannami, a pierwsze rzeźby pojawiły się w XVI wieku.

Nie wiadomo niestety jakie rzeźby zdobiły dwie pierwsze fontanny, jednak wiedząc, że kolejne dwie przedstawiały lwa i jelenia, można domniemywać, że wszystkie symbolizowały zwierzęta.

W XVII wieku zwierzęta ustąpiły miejsca starożytnym bogom. Na fontannach pojawiły się rzeźby Saturna, Neptuna, Apolla i Jowisza, które nawiązywały do czterech żywiołów. Naprawdopodobniej w XIX wieku fontanny zostały zlikwidowane ze względu na rozbudowę miejskiego wodociągu.

Fontanny czterech żywiołów w Poznaniu

Do pomysłu odtworzenia fontann powrócono w XX wieku, które ostatecznie wróciły na rynek na początku XXI wieku. Ponownie przedstawiają antyczne bóstwa, ale w innym składzie niż pierwotnie.

Fontanna Prozerpiny

Najstarsza zachowana fontanna to Fontanna Prozerpiny, którą znajdziecie przed wejściem do ratusza. Dawniej w tym miejscu studnię rzeźbiła figura Jowisza. Figury na fontannie to Prozerpina, córka Ceres, porywana przez władcę podziemi – Plutona. Warto przyjrzeć się zdobieniom fontanny. Znajdują się tu bowiem cztery putta – nadzy chłopcy przedstawiający cztery żywioły.

Miejska legenda mówi o tym, że fontannę Prozerpiny ufundował niewierny mąż przyłapany przez żonę w sytuacji niezostawiającej wątpliwości iż dopuścił się cudzołóstwa. Ponieważ groziła mu sroga kara, uprosił on magistrat, by w ramach kary zafundować miejską studnię.

Fontanna Apolla

W innym rogu Rynku natkniecie się na Fontannę Apolla, boga piękna, tańca, muzyki i poezji. Na głowie wieniec laurowy, którym ozdabiano głowy zwycięzców na starożytnych igrzyskach w Grecji i Rzymie. To też symbol wybitnych osiągnięć w różnych dziedzinach życia. W dłoniach trzyma lirę. Apollo symbolizuje żywioł powietrza.

Fontanna Neptuna

Fontanna Neptuna, symbol wody, stoi w miejscu dawnego targu rybnego. Warto wiedzieć, że w XVIII wieku Neptun był popularnym symbolem mórz i rzek w Polsce i bardzo często jego wizerunek pojawiał się na fontannach czy studniach. Zdobił fontanny w wielu miastach Polski np. w Gdańsku, Wrocławiu czy Świdnicy.

Na rzeźbie wypatrzycie starożytnego boga mórz z wyłaniającą się z wody żoną Amfitrytą i synem Trytonem. Miejska plotka głosi, że u rzeźbiarza zamówiono wyłącznie pomnik z postacią Neptuna, jednak artysta stworzył dzieło trzech postaci, a Trytonowi nadał własne rysy twarzy.

Fontanna Marsa

Żywioł ognia symbolizuje Fontanna Marsa, boga wojny. To była ostatnia fontanna, która powróciła na poznański rynek. W XVII wieku w tym miejscu stała fontanna Saturna, boga urodzaju i rolnictwa. Miejsce nie było przypadkowe, gdyż w tym miejscu handlowano płodami rolnymi.

Spacerując po poznańskim Starym Rynku warto zwrócić uwagę na fontanny, które mogą zginąć wśród innych atrakcji Rynku, o których pisaliśmy tutaj: