Strona główna > Podróże > Francja > Biarritz
Biarritz to wyjątkowe miejsce na mapie zachodniej Francji. Położone w historycznym Kraju Basków, tuż nad Oceanem Atlantyckim jest mekką surferów, golfistów i fotografów. My odwiedziliśmy Biarritz w czasie majówkowego wypadu do Francji.
Francuskie Biarritz to połączenie wody i gór, bowiem miasto leży u stóp Pirenejów, a obmywane jest przez wody Zatoki Biskajskiej. Przez wieki była to niewielka osada rybacka, której rozkwit nastąpił w XIX wieku. Wtedy to bowiem Napoleon III i cesarzowa Eugenia przeprowadzają się do Biarritz i rozpoczynają budowę Villa Eugenia, która później stanie się hotelem Palace. Do Biarritz zaczynają zjeżdżać koronowane głowy i ważne osobistości Europy. Powstają pola golfowe, a jedno z nich – Golf le Phare – utworzony w 1888 roku funkcjonuje w centrum miasta do dziś. To jeden z najstarszych ośrodków golfowych w Europie. Po królewskich gościach przychodzi czas na artystów, pisarzy i sławnych projektantów mody. To w Biarritz w 1915 roku Coco Chanel otwiera swój trzeci butik. Lata 1920 – 1930 to okres zabaw, przyjęć i spory wzrost liczby osób odwiedzających Biarritz. Wesoły nastrój przerywa wybuch II Wojny Światowej, w której miasto ucierpiało na skutek przypadkowego zbombardowania przez wojska angielskie. Biarritz odbudowuje się i wkrótce zostaje miejscem, do którego zjeżdżają golfiści z całego świata. Obecnie w promieniu 100 kilometrów jest aż 16 pól golfowych. Poza golfistami, do Biarritz ciągną tłumy surferów, spragnionych fal i genialnych warunków do uprawiania tego sportu. Do Biarritz możecie przylecieć samolotem. W pobliżu znajduje się lotnisko Pays Basque, skąd autobusem dotrzecie do centrum. Inna opcją jest lot do hiszpańskiego San Sebastian, skąd do Biarritz jest zaledwie 20 minut drogi autem.
Gdy w 1957 roku amerykański scenarzysta Peter Viertel, mąż aktorki Deborah Kerr stanął na desce surfingowej na falach Zatoki Baskijskiej w Biarritz, nie mógł przypuszczać, że w ciągu kolejnych 50 lat miasto stanie się europejską stolicą surfingu. Mieszkańcy z zainteresowaniem oglądali zmagania Amerykanina łamiącego fale oceanu i poprosili o krótki kurs pływania na desce. Obecnie w Biarritz jest sporo szkół surfingu i ośrodków sportowych, gdzie można uczyć się i doskonalić umiejętności ścigania się z falami. W 2017 roku w Biarritz odbyły się mistrzostwa świata w surfingu, wygrane przez reprezentację gospodarzy.
W mieście sporo jest sklepów ze sprzętem i odzieżą dla surferów, a większość pamiątek nawiązuje do najpopularniejszego sportu wodnego. My zakupiliśmy sobie ozdobną, 100 cm deskę surfingową, która zdobi nam teraz ścianę w salonie. Michał zaś dołączył do swojej kolekcji magnes z surferem.
Jednym z najpopularniejszych miejsc jest tutejsze kasyno Art Deco z panoramicznym widokiem na zatokę. Możecie spróbować szczęścia grając w ruletkę, pokera czy black jacka. Pamiętajcie tylko o odpowiednim ubraniu, w kasynie bowiem obowiązuje dress code. Zabronione są sportowe ubrania, bluzy i obuwie. Nie zostaniecie wpuszczeni w strojach plażowych, szortach czy kąpielówkach. Kasyno to rozrywka dla osób pełnoletnich, legitymujących się dowodem osobistym lub paszportem. Dzieci nie zostaną wpuszczone do sal, gdzie znajdują się maszyny czy stoły do grania, ale na terenie kasyna są bary i restauracje z których możecie skorzystać całą rodziną. Jeśli Wam się poszczęści i wygracie więcej niż 1500 euro od całej kwoty potrącona zostanie składka na ubezpieczenie społeczne, które wynosi 12 %.
Miejskie plaże to niewątpliwie skarb Biarritz. Jest ich tu kilka, a najsłynniejsza to Grande Plage czyli Wielka Plaża. Plaża ciągnie się wzdłuż pięknego deptaka, pełnego kawiarni i restauracji. Stoi przy niej wspomniane wcześniej kasyno, a dzieci mogą pokręcić się na francuskiej karuzeli.
Z Grande Plage sąsiaduje Plage du Miramar, miejsce z pięknym widokiem na wystające z wody skały i górującą nad Biarritz latarnię morską. Przy cyplu niedaleko Aquarium znajdziecie uroczą, niewielką plażę Port Vieux. Pomimo tego, że znajduje się w centrum, to ciche i spokojne miejsce w skalistej zatoce, osłoniętej od wiatru i fal. To świetne miejsce dla rodzin z dziećmi. Bo nie dość, że woda jest tu spokojna, bez większych fal, to jeszcze na plaży obowiązuje zakaz palenia.
Na południe od Port Vieux ciągnie się Plage Marbella, która ze względu na swoje położenie i genialne warunki do uprawiania sportów wodnych jest ulubionym miejscem surferów. Obok jest Plage Milady, bardzo popularna wśród mieszkańców, którzy spacerują tu lub przychodzą z dziećmi na plac zabaw.
Jest tu też kilka malutkich plaż, które znikają w czasie przypływu. Jedna z nich, położona przy wejściu na skalista wysepkę Rocher du Basta zachwyciła nas podwójnie. Po pierwsze dlatego, że położona jest wśród skał, a po drugie trafiliśmy akurat na pokaz lokalnego artysty, który tworzył na piasku niesamowity wzór.
Na klifie wbijającym się w ocean wznosi się latarnia morska, jeden z symboli miasta. Latarnię wybudowano w 1834 roku. Ma 47 metrów wysokości, a co łącznie ze wzgórzem daje jej górowanie na wysokości 75 metrów nad poziomem wody. Na jej szczyt prowadzi 248 schodów, które warto pokonać pomimo zadyszki. Widoki z góry są bajeczne! Uważajcie tylko na silny wiatr, który hula po szczycie. Wejście jest płatne i kosztuje kilka euro.
Do jednych z największych atrakcji Biarritz należy Aquarium, założone w 1933 roku. To miejsce poświęcone wodom największych mórz i oceanów świata, ze szczególnym naciskiem na faunę i florę Zatoki Biskajskiej. W Aquarium znajdują się ogromne baseny, w których można podziwiać m.in. rekina młota czy stworzenia laguny karaibskiej. Odbywają się tu pokazy karmienia czy warsztaty dla dzieci. Innym miejscem poświęconym wodzie jest Ocean City – nowoczesne centrum nauki poświęcone oceanom. Tu czekają na Was animacje 3D, interaktywne pokazy, podróże po dnie oceanu czy totalnie odjechany pokaz z okularami VR w czasie którego obracacie się o 360 stopni, a część pokazu oglądacie wisząc do góry nogami. Bilet łączony do obu atrakcji to koszt 24 euro (bilet normalny), 16 euro (dzieci 6 – 12 lat), 20 euro (młodzież 12-17 lat) lub 11 euro (maluchy 4-5 lat).
Poza kasynem czy budynkiem hotelu Palace w mieście sporo jest budynków wartych uwagi. Znajduje się tu m.in. rosyjska cerkiew prawosławna, synagoga, kościół prawosławny czy ewangelicki. My podziwialiśmy kościół Sainte Eugenie znany jako Paroisse Notre-Dame du Rocher. Kościół znajduje się tuż przy zatoce, a jego sylwetka wyróżnia się na tle miasta. Budynek wzniesiono w latach 1898 – 1903, a przed wejściem znajdziecie posąg Matki Bożej. Warto zajrzeć do środka, my akurat trafiliśmy na próbę koncertu organowego. Organy przeszły ostatnio gruntowną renowację, więc dźwięki z nich płynące to rozkosz dla uszu.
Jeśli lubicie ambitne kino i dodatkowo znacie francuski to spodoba Wam się oferta Cinema de Royal – eksperymentalnego kina artystycznego. W mieście sporo jest też galerii z dziełami lokalnych artystów. Na fanów zakupów czekają liczne butki, tyle, że warto zabrać ze sobą wypchany portfel Wybierzcie się również na punkt widokowy Rocher de la Vierge, do którego trzeba dojść przez most unoszący się nad oceanem. Widoki stąd są fantastyczne!
Całe Biarritz jest bardzo klimatyczne. Oprócz pięknego nadbrzeża, punktów widokowych oraz plaż, w mieście są charakterystyczne domy zbudowane z szarych i beżowych kamieni.
Ze względu na położenie, widoki, genialne warunki do uprawiania sportów wodnych oraz fakt, że Biarritz jak magnes przyciąga celebrytów, aktorów czy piosenkarzy, nazywane jest Saint Tropez zachodniego wybrzeża. Koniecznym punktem programu dla każdego turysty odwiedzającego Biarritz jest spacer promenadą o zachodzie słońca. Takie widoki są bezcenne! My wpadliśmy z wizytą do Biarritz z campingu Ondres Plage położonego 20 kilometrów od miasta. Z czystym sumieniem możemy Wam polecić tą miejscówkę zarówno jako miejsce na wypoczynek jak i jako bazę wypadową do zwiedzania Kraju Basków.
Do Pampeluny wybraliśmy się przy okazji pobytu na kempingu Ondres Plage na francuskim, zachodnim wybrzeżu. Jeśli wolicie noclegi w hotelu to zerknijcie na promocyjne oferty na Booking.com 🙂
Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po EuropieBiarritz we Francji – surfing i Ocean Atlantycki
Biarritz we Francji
Biarritz to europejska stolica surfingu
Casyno w Biarritz
Plaże w Biarritz
Phare de Biarritz czyli latania morska
Aquarium i Ocean City
Zabytki i atrakcje Biarritz
Noclegi w Biarritz
Najlepsze campingi w Europie
Nasz Facebook
Nasza grupa na Facebooku
Inne atrakcje Francji
Biarritz we Francji – surfing i Ocean Atlantycki
Campingi
W europie
Podróże
Po Europie
Pomysły
Na zwiedzanie
Agent. Zadania na campingu
Campingi
W europie
Podróże
Po Europie
Pomysły
Na zwiedzanie
W czasie naszej podróży po Francji i Hiszpanii naszym domem były oczywiście campingi. A skoro nasza zabawa w Agenta trwała non stop przez trzy tygodnie, to i na campingach czekały na ekipę zadania do wykonania, jokery do znalezienia i kasa do zgarnięcia.
Maska karnawałowa w Wenecji – pomysł na zwiedzanie miasta z dziećmi
Campingi
W europie
Podróże
Po Europie
Pomysły
Na zwiedzanie
Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie
Strona główna > Pomysły na zwiedzanie > Wenecja – maska karnawałowa
Wenecja z dziećmi i pomysł na Tajną Misję
Wenecja to miasto pełne gondoli, pięknych budynków, światowej klasy zabytków i niezapomnianych widoków. Często jednak jak pytam znajomych, którzy wrócili z wakacji nad Adriatykiem czy podobało im się w Wenecji, to zwykle słyszę odpowiedź, że dzieci marudziły, bo nic im się nie podobało, nie lubią zwiedzać i chciały wracać na plażę. Albo, że odpuścili zwiedzanie i pojadą do Wenecji jak dzieci będą starsze, bo teraz są za małe na takie wycieczki.
Rodzinne zwiedzanie Wenecji
Tylko, że jak będą nastolatkami, które w dzieciństwie uważały zwiedzanie za nudne, to raczej ciężko je będzie przekonać, do zmiany zdania. Jedynie forma marudzenia będzie inna, choć nie mniej irytująca. Bo wtedy wyciągną telefon i siedząc na schodach Bazyliki św. Marka będą pisać ze znajomymi na Whatsupie, skrolować Facebooka albo oglądać TikToka. W nosie będą miały jeden z najpiękniejszych budynków w mieście, niezwykłe mozaiki, bogate wnętrze i oryginalną fasadę. Dlatego zaszczepcie w swoich dzieciach chęć odkrywania świata od małego, pokażcie im, że zabytki kryją w sobie tajemnice, że historia to porywająca opowieść, a za każdym rogiem czeka “skarb” w postaci pięknej kamienicy, barokowego kościoła czy stuletniej fontanny. Popatrzcie na świat ich oczami. A najlepiej zamieńcie nudne zwiedzanie w super rodzinną przygodę!
Maska wenecka i pomysł na przygodę
Dziś opowiemy Wam o naszej przygodzie w Wenecji, kórry śmiało możecie wykorzystywać jako sprawdzony przepis na świetną przygodę. Płynąc promem z Punta Sabbioni do Wenecji opowiedzieliśmy Michałowi o tym skąd się wzięła maska karnawałowa i dlaczego karnawał jest tu tak hucznie obchodzony.
Otóż pierwsze wzmianki o weneckim karnawale pochodzą z XI wieku. Karnawał, tak jak obecnie, poprzedzał okres Wielkiego Postu i był wypełniony balami, przedstawieniami i pokazami akrobatycznymi. Wszyscy mieszkańcy nosili w tym czasie maski karnawałowe. Maski miały na celu znosić różnice między ludźmi, zapewniały anonimowość i równość bez względu na płeć, status materialny, religię i pozycję. Wszyscy witali się jednym pozdrowieniem : Witaj Pani Masko! Jednak nie wszyscy używali maski zgodnie z jej przeznaczeniem, dlatego ze względu na nadużycia anonimowości zapewnianej przez maski i popełniane przestępstwa specjalne dekrety zabraniały noszenia masek po zmroku, w kościołach i kasynach. Historię weneckiego karnawału przerwało podbicie Republiki przez Napoleona w 1797 roku. Huczne obchody karnawału przywrócono w 1979 roku i trwają nieprzerwanie do dziś, ściągając do miasta wielu turystów.
Przy okazji opowiedzieliśmy również bajkę o księżniczce Carli i jej przygodzie z maską wenecką.
Dawno temu w Wenecji, w pięknym pałacu żyła księżniczka Carla. Była śliczną i bardzo dobrą dziewczynką. Często siadała na pałacowym balkonie i śpiewała piosenki przepływającym gondolom i łódkom. Codziennie rano brała kromkę chleba i karmiła gołąbki na wielkim placu Świętego Marka. Raz w roku odbywał się w Wenecji Wielki Bal. Królewna bardzo lubiła bale karnawałowe i nie mogła doczekać się kolejnego.Wtedy wszyscy zakładali piękne maski, nawet mama i tata królewny i tańczyli do pięknej muzyki.
Pewnego dnia, przed Wielkim Balem Karnawałowym, mama królewny, królowa Zofia przyniosła dziewczynce prezent. Była to nowa maska karnawałowa. Carla była zachwycona! Maska była cała złota, miała piękne pióra i błyszczące elementy. Królowa poprosiła Carlę, by schowała maskę i nie bawiła się nią do balu, gdyż maska jest bardzo krucha i szybko może się zniszczyć. Jednak Carla nie posłuchała swojej mamy. Pewnego dnia wyciągnęła maskę, bo chciała ją tylko przymierzyć. Niestety przez przypadek maska upadła na podłogę i potłukła się 7 kawałków, które rozsypały się po całej Wenecji. Od tego czasu Carla spaceruje ulicami miasta w poszukiwaniu elementów maski, gdyż dopiero jak uda jej się wszystkie odzyskać, będzie mogła wziąć udział w balu.
Poszukiwania elementów maski weneckiej
Zapytaliśmy Michała, czy chce pomóc Carli odnaleźć elementy maski. Oczywiście, że chciał! Wręczyliśmy mu tajemniczą kopertę, w której była mapa Wenecji i informacja, że aby odnaleźć część maski, trzeba dotrzeć do zaznaczonych na mapie zabytków, poznać ich historię i wykonać zadania. Tylko, gdy zadanie zostanie wykonane w pobliżu pojawi się jeden element maski. Gdy znajdziemy wszystkie, maskę należy skleić i położyć pod kolumną z Lwem, która znajduje się obok Placu św. Marka.
Gdy tylko dotarliśmy do Wenecji, ruszyliśmy zgodnie z mapą do poszczególnych zabytków. Przed przyjazdem do Wenecji opracowałam trasę zwiedzania, która obejmowała najważniejsze zabytki i atrakcje w mieście. Mapa prowadziła nas trasą Most Rialto – rejs gondolą – Plac Św. Marka z Bazyliką i Dzwonnicą – Pałac Dożów – Most Westchnień – Bazylika Santa Maria della Salute.
Rekwizyty potrzebne do zabawy
Musiałam przygotować również kilka potrzebnych rekwizytów. Przede wszystkim zdjęcie maski weneckiej – kolorowe, pocięte na kilka kawałków, tak by tworzyły puzzle; liczba kawałków powinna odpowiadać liczbie zabytków znalezionych na mapie + 1-2 dodatkowe do znalezienia gdzieś na trasie. Zabrałam też klej w sztyfcie (potrzebny do sklejania elementów maski) oraz kilka euro na „nagrodę” – o której napiszę później.
Przy każdym zabytku czekało na nas zadanie do wykonania m.in. odnalezienie historii o dzwonach na dzwonnicy i wskazanie tego, który bił na początek i koniec pracy czy też namierzenie na fasadach budynków wokół placu św. Marka kilku kamiennych lwów. Za każdym razem, gdy zadanie zostało wykonane, w pobliżu “pojawiał się” element maski. Tu trzeba wykazać się sprytem i zwinnością, tak by podrzucić kawałek zdjęcia bez zbytniego zwracania na siebie uwagi. Największa frajda jest wtedy, gdy dziecko biega wokół szukając elementu maski. Tutaj tylko muszę dodać, że trzeba dobrze wybrać miejsce, by tłum turystów nie zadeptał Waszej maski.
Do naszej zabawy wciągnęliśmy też gondoliera. Po przepłynięciu się gondolą, musieliśmy odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących rejsu m.in. tego w co ubrany jest gondolier (weneccy gondolierzy mają tradycyjny strój składający się z koszulki w paski, czarnych spodni i słomkowego kapelusza) czy jakie zabytki widzieliśmy po drodze. Gdy Michał odpowiedział na pytania, na umówiony znak gondolier wręczył mu kolejny kawałek maski.
Gdy zwiedziliśmy już wszystkie zabytki i znaleźliśmy wszystkie elementy, skleiliśmy maskę i zostawiliśmy pod kolumną z Lwem. Po takiej przygodzie byliśmy bardzo głodni, więc udaliśmy się na pizzę. Możecie sobie wyobrazić jakie było zdziwienie, gdy zamiast pizzy kelnerka postawiła przed Michałem prezent. To była prawdziwa maska wenecka, do której dołączony był list od Carli.
Michał zatańczył taniec radości na środku restauracji, a potem ruszyliśmy na małą sesję zdjęciową 🙂
Maska do dziś stoi w michasiowym pokoju i przypomina nam o przygodzie w Wenecji. Gorąco polecamy Wam taką zabawę w czasie zwiedzania, bo nie dość, że świetnie spędzicie razem czas, dzieci będą przeszczęśliwe ( bo w końcu kto by nie chciał razem z rodzicami zamienić się w Superposzukiwaczy Przygód i wziąć udział w Tajnej Misji?) to jeszcze sporo zapamiętają ze zwiedzanych miejsc i zabytków.
Bank Niezbędników – gotowce na rodzinną przygodę
Jeśli nabraliście ochoty na taką przygodę, to zerknijcie na nasz Bank Niezbędników 🙂 Znajdziecie tam m.in. pozycję “Niezbędnik Poszukiwacza Przygód. Wenecja. Maska karnawałowa”. Niezbędnik dostępny jest w wersji pdf do pobrania i samodzielnego wydruku. Roczny dostęp do Banku Niezbędników kosztuje tylko 39 zł. To zaledwie niecałe 3 zł za każdy Niezbędnik. Bierzecie, drukujecie, zabieracie rodzinkę i długopis i macie gotowy przepis na rodzinną przygodę. W kolejnych miesiącach pojawią się kolejne Niezbędniki, do których będziecie mieć dostęp w ramach wykupionego dostępu.
Noclegi w Wenecji
Wokół Wenecji sporo jest kapitalnych kempingów tj. Union Lido, Rosapineta, San Francesco czy Ca Savio.
A jeśli wolicie hotele, to zerknijcie na oferty promocyjne na Booking.com 🙂
Najlepsze campingi w okolicach Wenecji
Nasz Facebook
Nasza grupa na Facebooku
Niezbędnik poszukiwacza przygód
super przewodnik dla dzieci
Most Rialto w Wenecji
Campingi
W europie
Podróże
Po Europie
Pomysły
Na zwiedzanie
Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie
Strona główna > Podróże > Włochy > Wenecja > Most Rialto
Most Rialto w Wenecji
Wenecja to jedno z naszych ulubionych włoskich miast. Lubimy tu wracać i nie odstraszają nas tłumy turystów czy miejskie legendy, o tym że tu brzydko pachnie. Jednym z naszych ulubionych miejsc w Wenecji jest Most Rialto, o których chcemy Wam trochę opowiedzieć.
Most Rialto – historia
Most Rialto czyli Ponte di Rialto to najstarszy most w Wenecji i pierwszy, który połączył oba brzegi Canale Grande. To jedna z najbardziej charakterystycznych budowli w mieście, która przyciąga rzesze turystów.
Poprzednik Ponte di Rialto stał w tym miejscu już w 1181 roku. Był to most pontonowy, zbudowany na statkach. Nazywał się Ponte della Monete, czyli Most Monet. Nazwa wzięła się od mennicy, w której wybijano monety, a która znajdowała się przy wejściu na most.
Most był z każdym rokiem coraz bardziej eksploatowany, a spory ruch potęgowała chęć dostania się mieszkańców na plac Rialto, gdzie znajdował się rynek ze stoiskami z jedzeniem, warzywami, rybami i innymi towarami, znany jako Rialto Market. Podjęto decyzję o zastąpieniu mostu pontonowego drewnianą konstrukcją. Nowy most powstał w 1255 roku, przyjmując nazwę Ponte di Rialto. Na moście, po obu jego bokach znajdowały się stoiska, a czynsz płacony przez kupców pozwalał na utrzymanie mostu w dobrym stanie i prace remontowe. Warto wiedzieć, że konserwacja drewna była kosztowna, ale konieczna do utrzymania dobrego stanu mostu. Co ciekawe, most miał specjalną rampę na środku, która pełniła funkcję mostu zwodzonego – w momencie, gdy kanałem przepływał duży statek, rampa była unoszona do góry.
W 1444 roku most zawalił się pod naporem tłumu, który chciał z mostu obejrzeć paradę łodzi. Po odbudowaniu, po raz kolejny zawalił się w 1524 roku. Dlatego władze postanowiły odbudować konstrukcję używając przy jej budowie kamienia. Nad projektami zaczęto pracę w 1551 roku, a wielu architektów zgłosiło się ze swoimi pomysłami. Wśród nich pojawiały się sławne nazwiska jak np. Michał Anioł. Jednak większość z przedstawionych projektów nie nadawało się do wdrożenia, gdyż nie uwzględniono w nich sporego ruchu na na kanale Grande i wielkości pływających na nim statków. Dopiero w 1588 roku ruszyła budowa kamiennego mostu projektu Antonio da Ponte, blisko 80 letniego wówczas, weneckiego architekta. Szkice zwycięskiego projektu oparte były na pierwszym drewnianym moście z 1255 roku. Zakładały, że kamienna budowla wsparta będzie na 12000 drewnianych pali. Budowa ukończyła się w 1591 roku, a wielu mieszkańców było bardzo sceptycznych i głośno twierdziła, że wkrótce most podzieli los swoich poprzedników i runie do kanału. Jednak ich pesymistyczne nastawienie nijak ma się do historii. Bowiem przez kolejne 300 lat most był jedną przeprawą nad Canalem Grande, a w nienaruszonej formie Ponte di Rialto przetrwał do dziś.
Most Rialto – symbol Wenecji
Obecnie na Moście Rialto o każdej porze dnia i nocy można spotkać turystów, którzy niespiesznie wdrapują się na jego szczyt po kamiennych schodach. Po obu stronach mostu działają sklepy z pamiątkami, złotem i biżuterią. Pod mostem przepływają tramwaje wodne, gondole, łodzie-taksówki, motorówki i wodni kurierzy czy łodzie-śmieciarki. Każdy turysta odwiedzający Wenecję robi sobie na szczycie pamiątkowe selfie.
My bardzo lubimy widok ze szczytu mostu. Polecamy Wam gorąco zatrzymać się tu na kilka minut i poobserwować życie toczące się na Canale Grande.
Rialto dziś jest jednym z 4 mostów łączących oba brzegi Wielkiego Kanału. Pozostałe to Ponte degli Scalzi – kamienny Most Bosych z 1858 roku (przebudowany w 1934 r.) Ponte dell’Accademia z 1854 roku (przebudowany w 1933 r.) i najmłodszy – Ponte della Costituzione – konstrukcja ze stali, metalu i szkła z 2007 roku.
Warto wiedzieć, że Ponte di Rialto, obok Mostu Westchnień, jest najcześciej fotografowanym mostem we Włoszech.
Zwiedzanie Mostu Rialto i Wenecji z dziećmi
Most Rialto był też miejscem, w którym rozgrywała się nasza rodzinna przygoda w Wenecji, kiedy to pomagaliśmy księżniczce odnaleźć elementy maski weneckiej, a kucharzowi Fabio odzyskać rodzinny przepis na pizzę. Jeśli podróżujecie z dziećmi, to koniecznie przeczytajcie przeczytajcie jak zamienić zwiedzanie Wenecji w rodzinną super przygodę!
Noclegi w Wenecji
Wokół Wenecji sporo jest kapitalnych kempingów tj. Union Lido, Rosapineta, San Francesco czy Ca Savio.
A jeśli wolicie hotele, to zerknijcie na oferty promocyjne na Booking.com 🙂
Najlepsze campingi w okolicy Wenecji
Nasz Facebook
Nasza grupa na Facebooku
Inne atrakcje Wenecji
Bordeaux – co warto zobaczyć?
Campingi
W europie
Podróże
Po Europie
Pomysły
Na zwiedzanie
Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie
Strona główna > Podróże > Francja > Bordeaux
Co warto zobaczyć w Bordeaux?
Bordeaux to stolica wina i regionu Nowa Akwitania, położonego w południowo-zachodniej części Francji. Jak planowaliśmy pobyt w tej części kraju, wiedzieliśmy, że miasto musi być na liście miejsc do zobaczenia. Do Bordeaux zajrzeliśmy na jednodniową wycieczkę podczas majówki, zwiedzając największe atrakcje miasta.
Wino z Bordeaux
Wokół Bordeaux znajduje się około 8000 winnic, co sprawia, że to największy region winiarski na świecie. 80% produkowanego tu wina ma kolor czerwony, a zaledwie 20% to wina białe. Dobra gleba, odpowiednie szczepy winorośli, łagodny klimat, brak mrozów i idealne połączenie słonecznych dni z ilością opadów sprawia, że wina z Bordeaux są w czołówce najlepszych win na świecie. O historii, kulturze i tradycji winiarskich, nie tylko z Bordeaux, ale i całego świata dowiecie się odwiedzając La Cite du Vin – wyjątkowe, nowoczesne i jednocześnie ogromne centrum poświęcone dziedzictwu wina. Centrum mieści się nowoczesnym budynku, na którego składa się aż 10 pięter. Poza interaktywnymi projekcjami i wystawami, można wziąć udział w warsztatach poświęconych winom. W La Cite du Vin jest też restauracja, miejsce do degustacji wina oraz ogromny sklep, gdzie możecie zakupić trunek oraz sporą liczbę gadżetów i upominków. W punkcie informacji można zarezerwować wycieczkę po okolicznych winnicach.
Jako, że region kojarzy się z winami, liczyliśmy na to, że i barów czy winiarni serwujących lokalne wino będzie sporo w centrum miasta. Tymczasem, owszem, trafiały się miejsca gdzie można było usiąść przy lampce wina, ale zdecydowanie ginęły wśród barów z kebabem i sklepów z ubraniami, szczególnie z burkami i strojami arabskimi oraz stoiskami z chińskimi pierdółkami.
Dużo ciekawiej prezentował się pomnik na Place de la Victore. Wysoka na 16 metrów kolumna z brązu i czerwonego marmuru to pierwszy w Bordeaux zabytek, zaprojektowany dla uhonorowania uprawy winorośli i winiarstwa w tym rejonie. Symbole grawerowane na kolumnie przedstawiają kilka mitów, a także historię wina od czasów starożytnych do współczesności, ze szczególnym uwzględnieniem regionu Bordeaux. Zaś spiralny kształt kolumny symbolizuje winorośl jako pnącze rosnące w kierunku słońca. U stóp kolumny przycupnął duży kamienny żółw, którego upodobał sobie Michał 🙂
Lustro Wody w Bordeaux
Le Miroir d’eau to największe na świecie wodne lustro. Umieszczone jest naprzeciwko Place de la Bourse, najpiękniejszego placu w mieście. Lustro jest ogromne – to gigantyczna płyta o powierzchni 3450 m2, z cienką na 2 cm warstwą wody. Zaprojektowane przez artystę krajobrazu Michaela Corajouda jest najczęściej fotografowanym miejscem w Bordeaux. Przy sprzyjającej aurze, bez deszczu i wiatru, gdy woda jest prawdziwym lustrem można zobaczyć odbijający się w wodzie, po drugiej stronie ulicy budynek Hotelu des Fermes. My trafiliśmy na dość spory wiatr, więc na wodzie tworzyły się fale i niestety nie udało nam się zobaczyć idealnego odbicia. Poza funkcją lustra, to miejsce pełen jest też innych w wodnych atrakcji, w postaci mgiełek i pary. To miejsce uwielbiane przez dzieci, które mogą chlapać się tu do woli. Lustro wpisane jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Place de la Bourse
Place de la Bourse to symbol miasta. Powstał w XVIII wieku, a plany zagospodarowania tego terenu powierzono architektowi Ludwika XV Jacquesowi Gabrielowi. Architekt bardzo odważnie zbudował plac, który wyburzył średniowieczne mury miejskie, dzięki czemu miasto zyskało sporo przestrzeni. Budynki otaczające plac to Hotel des Fermes i Hotel de la Bourse. Na środku placu stoi Fontanna Trzech Łask z 1869 roku. Wcześniej w tym miejscu stał pomnik konny króla, potem pomnik Napoleona.
Grosse Cloche w Bordeaux
Grosse Cloche czyli Big Bell to jedna z najstarszych dzwonnic we Francji. Znajdziecie ją w samym sercu miasta, przy Rue Saint James. Dzwon zwany Armande – Louise został odlany w 1775 roku, a waży ponad 7750 kilogramów. Dzwon zawieszony jest na szczycie bramy, która dawniej pełniła funkcje obronne, służyła też jako więzienie, gdzie w lochach karę odbywali drobni przestępcy, którzy nie przestrzegali porządku publicznego.
Wewnątrz dzwonu jest łacińska sentencja, która oznacza “Dzwonię godzinami, a mój głos jest wezwaniem do broni, śpiewam dla szczęśliwych wydarzeń i płaczę za zmarłych”. Obecnie dzwon bije w południe w każdą pierwszą niedzielę miesiąca oraz w czasie ważnych uroczystości tj. np. Dzień Bastylii. Brama jest udostępniona do zwiedzania.
Porte Cailhau
Kolejną piękną bramą jest Brama Cailhau z końca XV wieku. Budynek ma 35 metrów wysokości i w czasie budowy połączono go z murami miejskimi. Brama została wybudowana dla upamiętnienia jeden ze zwycięskich bitew Karola VIII. Bramę można zwiedzać, znajduje się tu wystawa pokazująca m.in. narzędzia i materiały wykorzystywane przy budowie najstarszego mostu w Bordeaux – Pont de Pierre. Most ten pięknie widać z dachu bramy, gdzie jest umieszczony punkt widokowy.
Pont de Pierre – najstarszy most w Bordeaux
Most Pont de Pierre to kolejny symbol miasta, który często widnieje na pocztówkach i pamiątkach z Bordeaux. Most łączy oba brzegi rzeki Garonny, a został wybudowany na polecenie Napoleona Bonaparte – na cześć zleceniodawcy ma 17 przęseł, dokładnie tyle ile liter mieści się w jego imieniu i nazwisku. Pierwszy wóz przejechał nim w 1822 roku. To pierwszy kamienny most w mieście, do tego o imponującej długości – 487 metrów. Do czasu jego wybudowania rzekę można było pokonać tylko łodzią. Dziś poprowadzona jest tu linia nowoczesnego tramwaju, drogi dla aut i chodniki dla pieszych. My akurat trafiliśmy na bardzo silny wiatr, więc niestety bardziej się skupiliśmy na tym, by nas nie zwiało niż na podziwianiu widoków Niemniej wyobrażamy sobie, że spacer mostem w słoneczną, bezwietrzną pogodę może być bardzo przyjemny.
Katedra w Bordeaux
Katedra świętego Andrzeja to obowiązkowy punkt programu w czasie zwiedzania Bordeaux. Gotycka katedra wyróżnia się elewacją oraz wieżą, która jest wolnostojącym budynkiem, a nie jest połączona z kościołem. Katedra wybudowana została w 1096 roku i była świadkiem królewskich ślubów – Ludwika VII i Eleonory czy też Ludwika XIII i Anny. Przez wieki budynek wykorzystywany był do różnych celów – od sklepu, salę do miejskich spotkań, przez magazyny spichrzowe, po fabrykę. Kościół ucierpiał także w wyniku niszczycielskiego pożaru w XIX wieku.
Oryginalna wieża katedry nie była wystarczająco stabilna, aby utrzymać ciężar dzwonu. Dlatego w 1440 r. postanowiono zbudować dzwonnicę obok katedry, która osiągnęła 50 metrów. W tym czasie dzwonnica była jedną z najwyższych budowli w mieście. W XIX wieku na wieży zamontowano 11 tonowy dzwon, który jest czwartym co do wielkości we Francji. Z wieży rozpościera się fantastyczny widok na centrum Bordeaux. Tylko wcześniej trzeba pokonać 229 schodów.
Bazylika św. Michała
Basilica of St. Michael to bazylika w stylu gotyckim, która góruje nad najbardziej różnorodną dzielnicą w mieście. Obok kościoła stoi 114 metrowa dzwonnica, która jest drugą co do wielkości dzwonnicą we Francji. To duma mieszkańców, którzy nazywają ją La Fleche (Iglica) i świetny punkt widokowy.
Dzwonnica została zbudowana w XV wieku na miejscu starożytnego pochówku. Prawie 70 mumii znalezionych na pobliskim cmentarzu stanowiły osobliwą wystawę w kościele. Niektóre z nich zostały nawet przez mieszkańców ponazywane np. Pochowany żywcem czy rodzina zatruta przez grzyby. Wystawę zlikwidowano dopiero w 1990 roku, więc wielu mieszkańców doskonale ją pamięta. Obecnie można oglądać pokaz multimedialny pokazujący historię tych pokazów.
Bordeaux CityPass
Gdybyśmy planowali kilkudniowy pobyt w mieście i chcieli zobaczyć sopor płatnych muzeów i wystaw to pomyślelibyśmy o Bordeaux CityPass. Karnet jest dostępny w wersji 24, 48 lub 72 godzinny i zawiera bilet na tramwaje, autobusy i transfery po rzece, wstęp lub zniżki do 20 muzeów i zabytków oraz 1 wycieczkę z przewodnikiem. Cena odpowiednio 29, 39 lub 43 euro (ceny z 2019 roku).
Dog z Bordeaux
Spacerując po mieście wypatrywaliśmy psa rasy dog z Bordeaux. To właśnie tu wyhodowano tę rasę, która pierwotnie służyła do polowań i walk psów, a obecnie jest idealnym towarzyszem rodziny i psem-towarzyszem. Choć jego wygląd – połączenie mastifa z buldogiem, spore rozmiary i wielki, śliniący się pysk – sprawia, że ma się wrażenie iż połknie nas jednym klapnięciem, to w rzeczywistości ciężko o większego pieszczocha i kanapowca I nie, nie jesteśmy wielkimi znawcami psich ras, ledwie umiemy odróżnić jamnika od owczarka Ale Dog z Bordeaux zaintrygował nas podczas wizyty w Carcassone! Otóż wokół górnej partii wieży kościoła Saint Nazaire wyskakują kamienne psy, które podobno właśnie są rasy Dog z Boredeaux. Widok jest niecodzienny, gdyż rzadko się zdarza taka ozdoba fasady kościoła. Stąd też zgłębiliśmy temat i tyle dowiedzieliśmy o tej rasie.
Jeden dzień w Bordeaux
To co nas niemile zaskoczyło to wszechobecny…brud. Na ulicach miasta pełno było śmieci, kartonów i przepełnionych koszy na odpadki. Niektóre miejsca wręcz aż się lepiły. Tutejszy McDonald był jak scena z koszmaru polskiego sanepidu 😉 I choć zabytki same w sobie są piękne, to dotarcie do nich przez brudne ulice w centrum mocno obniżało walory tego miasta. Niemniej nie odpuszczajcie wycieczki do Bordeaux. Zawsze warto ocenić je z własnej perspektywy. I liczyć na to, że kolejny przetarg na oczyszczanie miasta wygra inna firma 😉
Noclegi w Bordeaux
Do Bordeaux wybraliśmy się przy okazji pobytu na kempingu Ondres Plage na francuskim, zachodnim wybrzeżu.
Jeśli wolicie noclegi w hotelu to zerknijcie na promocyjne oferty na Booking.com 🙂
Najlepsze campingi w Europie
Nasz Facebook
Nasza grupa na Facebooku
Inne atrakcje Francji
Agent – gra w samochodzie
Campingi
W europie
Podróże
Po Europie
Pomysły
Na zwiedzanie
Znacie to: „A daleko jeszcze?” albo „Kiedy dojedziemy?”. Pytanie znużonych podróżą dzieci czasem podnosi kierowcy ciśnienie lepiej niż mocna kawa 😉 Ma na szczęście mamy swoje sposoby, by nudna podróż stała się zabawą. Zobaczcie jak wykorzystaliśmy czas podróży do wykonania kolejnych zadań z Agenta.
Casa Batllo w Barcelonie
Campingi
W europie
Podróże
Po Europie
Pomysły
Na zwiedzanie
Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie
Strona główna > Podróże > Hiszpania > Barcelona > Casa Batllo
Casa Batllo w Barcelonie
Casa Batllo to jedno z dzieł wybitnego i nieszablonowego architekta jakim był Antonio Gaudi. Zwiedzanie tego niesamowitego domu powinno się znaleźć na liście miejsc do zobaczenia każdego turysty, który przybywa do Barcelony.
Antonio Gaudi
Nim opowiemy Wam o Casa Batllo koniecznie musimy wspomnieć o Antonio Gaudim, geniuszu architektonicznym, bez którego Barcelona nie byłaby tak interesująca i niesamowita jak jest Antonio Gaudi urodził się 25 czerwca 1852 roku. Historycy nie są zgodni co do miejsca narodzin – część z nich twierdzi, że było to katalońskie miasto Reus, położone na zachód od Tarragony, inni że Riudoms – niewielkie miasteczko w pobliżu Reus, gdzie rodzina Gaudich spędzała wakacje. Pochodził z rodziny kotlarzy, zajmujących się wyrabianiem z blachy kotłów, rondli i innych przedmiotów. Często spędzał czas w warsztacie, gdzie przyglądał się pracy ojca i dziadka.
Gaudi w dzieciństwie dużo chorował, przez co spędzał w samotności sporo czasu, obserwując przyrodę i naturę. Wtedy właśnie odkrył swoją bujną wyobraźnię i umiejętność projektowania przestrzeni.
W 1870 roku rozpoczął studia architektoniczne w Barcelonie. Był krnąbrnym studentem, którzy wielokrotnie łamał schematy. Dzięki temu kilkoro profesorów dostrzegło jego potencjał. Na zakończenie studiów, dyrektor barcelońskiej Escula Tecina Superior de Arquitectura stwierdził, że nie wie czy dyplom ukończenia studiów trafił do rąk szaleńca czy geniusza.
Gaudi zaczynał pracę jako pomocnik barcelońskich architektów. Przyjmował też zlecenia na projekt bram, płotów czy kiosków. Przełomem w jego karierze było wystawienie szkiców osiedla domków dla robotników oraz gabloty sklepowej na Wystawie Światowej w Paryżu w 1878 roku, które rozsławiły jego nazwisko. W tym roku zaprojektował również uliczne latarnie gazowe na zlecenie miasta. Wielkim fanem projektów Gaudiego był Eusebi Guell, barceloński przemysłowiec, który sponsorował wiele projektów architekta. Większość dzieł Gaudiego powstało w Barcelonie i najbliższej okolicy, do najbardziej znanych należy m.in. Casa Battlo, Casa Mila, Park Guell czy Pałac Guell. Architekt zaprojektował również trzy budynki poza granicami Katalonii – Pałac Biskupi w Astordze, La Casa Botines w Leon oraz zamek El Capricho w Comillas.
Największym dziełem Gaudiego była budowa kościoła Sagrada Familia, która pochłonęła go do reszty. Gaudi wydał na budowę kościoła wszystkie swoje pieniądze, zamieszkał na placu budowy i pozyskiwał środki na kontynuowanie prac wręcz żebrząc wśród Barcelończyków.
Zginął tragicznie 10 czerwca 1926 roku, kilka dni po tym jak potrącił go tramwaj. Nikt nie rozpoznał Gudiego, gdyż przez ostatnie lata upodobnił się do bezdomnych koczujących w mieście. Był rozczochranym starcem w łachmanach. Dopiero w szpitalu został rozpoznany przez jednego z księży. W pogrzebie Gaudiego wzięło udział setki mieszkańców miasta. Antonio Gaudi spoczął w krypcie swojej ukochanej Sagrady Familii.
Casa Batllo – historia
Budynek wybudowano w 1877 roku pod okiem Emilio Sala Cortesa, jednego z profesorów architektury, który uczył Gaudiego. W 1903 roku właścicielem domu został Josep Batllo y Casanovasa, barceloński biznesmen, właściciel kilku fabryk. W planach miał zburzenie domu i wybudowanie nowego. Zlecił on pracę Antonio Gaudiemu, pozostawiając mu wolną rękę w projektowaniu. Gaudi pozostawił jednak dom, nie decydując się na wyburzenie, a totalne przebudowanie. Prace trwały dwa lata. Gaudi całkowicie zmienił fasadę budynku oraz przebudował wnętrze, tworząc z budynku prawdziwe dzieło sztuki.
Po przebudowie do domu wprowadziła się rodzina Josepa Batllo. W spadku po rodzinie kamienica przeszła w ręce córki Josepa – Carmen i Mercedes, które sprzedały później budynek firmie ubezpieczeniowej, która umieściła w nim swoje biura. Następnie w 1993 roku kamienica kupiła rodzina Bernat, twórcy marki słynnych lizaków Chupa-Chups. W 1995 roku rodzina udostępniła dom dla zwiedzających.
Casa Batllo jest wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i jest jednym z symboli Barcelony. Odwiedza ją co roku kilka milionów turystów. To atrakcja, której nie można ominąć przy zwiedzaniu miasta.
Casa Batllo – niesamowita fasada
Nim wejdziecie do środka, koniecznie poświęćcie parę minut na obejrzenie Casa Batllo z zewnątrz. Dom ma unikalną, zachwycającą fasadę, która faluje nad głowami przechodniów.
Ta wyjątkowa powierzchnia jest stworzona z kawałków potłuczonego szkła i płytek, które odzwierciedlają spokojne morze. Fasada wygląda szczególnie wczesnym rankiem i późnym wieczorem, gdy promienie słońca nie są tak ostre i uwypuklają piękno mozaiki. Aby przekonać się, że fasada jest falista, podejdźcie jak najbliżej budynku i zadrzyjcie głowę do góry.
Balkony na fasadzie nadają Casa Batllo pazura. Żeliwne faliste balustrady stoją na kamiennej podstawie w kształcie muszli. Ich sugestywne kształty doprowadziły do wielu interpretacji – niektórzy widzą maski weneckie, inni widzą czaszki, a inni nawet żółwie!
Casa Batllo nazywana jest też “Domem Smoka“, gdyż jej fasada nawiązuje do legendy o św. Jerzym, patronie Katalonii. Wg podań święty Jerzy zabił smoka mieczem, aby uratować księżniczkę i lud przed gniewem zwierzęcia. Wiele osób twierdzi, że kafelki wieńczące budynek tworzą kolorowy falisty płaszcz przypominający grzbiet smoka, kolumny w kształcie kości upamiętniają jego ofiary, a z kolei czteroręki krzyż symbolizuje miecz, który Święty Jerzy wbił zwierzęciu, aby go zabić.
Są też zwolennicy teorii, że fasada nawiązuje do wodnego krajobrazu przedstawionego na serii obrazów olejnych Moneta ” The Water Lilies”.
Sam Gaudi nigdy nie tłumaczył swojej pracy i pracował nad fasadą z zewnątrz, bez konkretnych planów, co było charakterystyczne dla jego twórczości. Stąd też nie wiadomo, która interpretacja jest zgodna z zamysłem artysty. Dlatego tym bardziej należy ocenić ją samemu.
W 2019 roku fasada Casa Batllo została poddana historycznej renowacji w celu odzyskania blasku i autentyczności. Przez dwa lata specjaliści z 7 różnych dziedzin pracowali nad fasadą, aby ją oczyścić i przywrócić jej dawną świetność. Zastosowano różne techniki konserwacji, ponieważ fasada jest utworzona z 5 różnych materiałów – kamienia, żelaza, ceramiki, szkła i drewna, z których każdy wymaga innej obróbki.
Casa Batllo bilety
Na początek musimy Wam powiedzieć, że jeśli chcecie zobaczyć wnętrze domu i nie stać w kolejce, to zarezerwujcie bilet on-line na stronie www.casabatllo.es
Bilet kupuje się na konkretny dzień i godzinę. Są do wyboru 3 różne opcje biletów. Podstawowy za 25 euro dla dorosłych i 22 euro dla młodzieży i dzieci w wieku 7-18 lat, obejmuje wejście do domu i zwiedzanie z video przewodnikiem, o którym za chwilę napiszemy więcej.
Są też bilety Silver (33 euro) i Gold (35 euro), które oferują dodatkowo zwiedzanie XX wiecznej, prywatnej sali, wejście VIP bez stania w kolejce czy zdjęcie w stylu Vintage. Dzieci poniżej 7 lat wchodzą za darmo, ale też muszą mieć swój bilet, który “kupicie” za 0 euro.
Możecie również wybrać się na nocne zwiedzanie domu połączone z koncertem na dachu (39 euro), indywidualną wycieczkę bez tłumów, jeszcze przed otwarciem obiektu (39 euro) czy też z przewodnikiem przebranym za Gaudiego (37 euro). Ceny są z 2019 roku.
Zwiedzanie Casa Batllo
My wybraliśmy się do Casa Batllo całą rodziną w pewne niedzielne popołudnie. Jeśli zastanawiacie się czy warto się tu udać z dzieckiem, to zapewniamy, że warto! Przy wejściu każdy dostaje videoguida, w postaci smartphona i słuchawek. Video guide prowadzi przez cały dom, a przy okazji pozwala zobaczyć go takim, jakim był 100 lat temu. Bowiem aplikacja stworzona jest tak, że w wielu salach włącza się animacje, które przenoszą zwiedzających do czasów świetności domu. Zarówno dzieci jak i dorośli są tym zachwyceni!
Spacer z video guidem trwa około 45 minut, jednak my spędziliśmy tu więcej czasu. Po pierwsze, by poczuć klimat tego miejsca, a po drugie sporo czasu zajęło nam tłumaczenie najważniejszych kwestii Michałowi, bowiem nie ma polskiej wersji językowej przewodnika. Możecie wybrać spośród m.in. wersji hiszpańskiej, francuskiej, włoskiej, niemieckiej, rosyjskiej czy japońskiej.
Wnętrze Casa Batllo
Wnętrze Casa Batllo to istne dzieło sztuki. Czuliśmy się tu jak w bajce Gaudi przy przebudowie domu współpracował z najlepszymi artystami tamtych czasów, pracujących między innymi w kutym żelazie, drewnie czy tworzących witraże, ozdoby z płytek ceramicznych i kamienia. Wszystko ze sobą współgra, a kolory, kształty i światło tworzą niesamowitą scenerię.
Natkniecie się tu na świetliki przypominające skorupy żółwi, rzeźbioną balustradę przypominającą szkielet wielkiego zwierza, kominek w kształcie grzyba, faliste sufity, kolorowe witraże czy genialne patio w którym poczujecie się jak w morskiej krainie.
W trakcie zwiedzania zajrzycie do ogrodu, przejedziecie się ponad 100 letnią windą i wejdziecie na dach budynku złożonym z dużych łusek przypominających plecy zwierzęcia. Są tu duże kuliste kolorowe elementy, wieża oraz krzyż z czterema ramionami skierowanymi na północ, południe, wschód i zachód. Dach to też świetny punkt widokowy, z którego można podziwiać Barcelonę.
To co stanowiło element geniuszu Gaudiego to połączenie oryginalnego stylu z funkcjonalnością zaprojektowanych rozwiązań. W Casa Batllo można podziwiać oryginalny system wentylacji zaprojektowany przez Gaudiego. To otwory w oknach, które otwiera się ręcznie, a które umożliwiały precyzyjną cyrkulację powietrza bez konieczności pełnego otwierania okien. Zaś konstrukcja patio pomagała utrzymać ciepło w zimie i chłód latem.
W czasie zwiedzania skorzystaliśmy też z oferty rodzinnej fotki na balkonie Casa Batllo. Zdjęcie dostaliśmy zarówno w wersji papierowej jak i cyfrowej – do rachunku dołączony był link skąd należy pobrać zdjęcie w ciągu 30 dni.
Casa Batllo – adres i dojazd
Casa Batllo znajduje się w centrum, przy ulicy Passeig de Gracia 43. Najlepiej dojechać tu metrem linii L2, L3 lub L4 – stacja Passeig de Gracia. W pobliżu jest też przystanek autobusu linii H10, V15, 7, 22 i 24 oraz stacja pociągów RENFE (Stacja Passeid de Gracia) oraz FGC (Stacja Provenca).
Zobacz więcej zdjęć z tego cudnego miejsca:
Jeśli zwiedzasz Barcelonę z dzieckiem, to koniecznie zerknij na pomysł zwiedzania miasta w formie rodzinnej przygody. My zwiedzaliśmy Barcelonę jako tajni agenci, którzy mieli do wykonania Tajną Misję. Musieliśmy pomóc salamandrze Gaudiego odzyskać kolory. Zobacz:
Noclegi w Barcelonie
My wpadamy do Barcelony zawsze przy okazji pobytów na campingu, a wokół Barcelony genialnych kempingów jest zatrzęsienie! Chociażby Kings, Sanguli Salou czy Playa Montroig 🙂
Jeśli wolicie noclegi w hotelu to zerknijcie na promocyjne oferty na Booking.com 🙂
Najlepsze campingi w okolicy Barcelony
Nasz Facebook
Nasza grupa na Facebooku
Inne atrakcje Barcelony
Agent – zabawa dla dzieci i przygoda dla całej rodziny
Campingi
W europie
Podróże
Po Europie
Pomysły
Na zwiedzanie
Podczas 3 tygodniowej podróży po Francji i Hiszpanii przez cały czas graliśmy w Agenta. To zdecydowanie nasza najdłuższa zabawa, gdyż trwała nieprzerwalnie 21 dni, a zadania czekały zarówno w czasie zwiedzania jak i na campingu czy w samochodzie. To była super przygoda, w której udział wzięła cała rodzinka. Polecamy Wam gorąco taką zabawę podczas wakacji czy majówkowych wyjazdów. Zobaczcie jakie były zasady gry.
Colmar – co warto zobaczyć w alzackim miasteczku
Campingi
W europie
Podróże
Po Europie
Pomysły
Na zwiedzanie
Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie
Strona główna > Podróże > Francja > Colmar
Colmar – co warto zobaczyć w alzackim miasteczku
Będąc w Alzacji nie można pominąć Colmar. Położony pośród winnic, z tradycyjnymi domami, kanałami, kwiatowymi wystawami, niesamowitą kuchnią i słynnymi winami Colmar jest wyjątkowym miejscem.
Alzacja – historyczny region Francji
Alzacja, do końca 2015 roku stanowiła najmniejszy region Francji. W wyniku reformy zmieniającej regiony administracyjne kraju, od 2016 roku Alzacja wchodzi w skład regionu Grand Est, który tworzy wraz z dawnymi regionami – Lotaryngią i Szampanią. Stolicą regionu Grand Est jest Strasburg, oddalony od Colmar o 70 kilometrów.
Alzacja graniczy z Niemcami i Szwajcarią, a przez wieki przechodziła z rąk niemieckich we francuskie i odwrotnie. Zamieszkują ją Alzatczycy, którzy posługują się językiem alzackim, który jest wynikiem historycznych zawirowań Alzacji. Język alzacki bowiem to dialekt niemieckiego, przeplatany słówkami francuskimi. Wpływ obu państw jest bardzo widoczny – zarówno w architekturze, kulturze jak i w kuchni. Językiem urzędowym zaś jest zarówno francuski jak i niemiecki.
Colmar – co warto zobaczyć
Starówka Colmar zachowała atmosferę wiejskiego miasteczka, która daje się odczuć na każdym kroku. Zabytkowe centrum jest obszarem chronionym, zadbanym, odrestaurowanym i pełnym uroku. Pomimo wielu wojen, które przetoczyły się przez miasto, zachowało się ono praktycznie bez szwanku. Dlatego spacerując po uliczkach Colmar można odnieść wrażenie, że przeniosło się w czasie.
Domy z muru pruskiego
Jeden z najbardziej znanych i jednocześnie uznawany za najstarszy dom w Colmar to Dom Adolfa. Wybudowany w 1350 roku swoją nazwę zawdzięcza rodzinie Adolfów, która była właścicielem budynku pod koniec XIX wieku i przeprowadziła tu gruntowny remont. Obok domu Adolfa znajduje się studnia z 1592 roku, zwieńczona dwoma głowami lwów. Dom Adolfa znajdziecie przy Place de la Cathedrale 16.
Przy Place de l’Ancienne Doaune znajdziecie Koifhus. Ukończony w 1480 roku jest najstarszym budynkiem publicznym w mieście. Wybudowano go u zbiegu dwóch głównych ulic średniowiecznego miasta. W tym czasie odegrał kluczową rolę w życiu gospodarczym Colmar. Budynek służył do zdeponowania i tranzytu wszystkich towarów importowanych do miasta. Potem był teatrem, szkołą, biurem banku. Niestety w kolejnych stuleciach popadał w ruinę, do tego stopnia że w XIX zaplanowano jego rozbiórkę. Na szczęście projekt nie wszedł w życie, a budynek odbudowano pod koniec XIX wieku. Ponad sto lat później, w 2002 roku przeprowadzono gruntowny remont, dzięki czemu możemy podziwiać Koifhus w pełnej okazałości.
Inny ciekawy budynek to Dom Głów, przy Rue des Tetes 19, z początku XVII wieku. Dom zawdzięcza swoją nazwę ponad stu głowom i groteskowym maskom, które zdobią bogatą fasadę. Szczyt budynku zdobi posąg bednarza – rzemieślnika, który wyrabia naczynia drewniane. Posąg jest autorstwa Augusta Bartholdiego.
Colmar dniem i nocą
Colmar jest tak samo piękne za dnia, jak i nocą. Zastosowano tu bowiem oryginalną koncepcję oświetlania budynków. 1100 sterowanych komputerowo źródeł światła, umiejętnie rozmieszczono w całym mieście, dzięki czemu umożliwiają oryginalny pokaz świetlny przez cały rok, który różni się intensywnością i kolorem. Miasto jest oświetlone od zmroku w piątki i soboty przez cały rok, a każdego wieczoru podczas ważnych wydarzeń z życia w Colmar: międzynarodowego festiwalu, regionalnych targów wina w Alzacji i świąt Bożego Narodzenia.
La Petite Venise czyli Mała Wenecja w Colmar
Mała Wenecja to punkt obowiązkowy wizyty w Colmar. Spacer wzdłuż kanału La Lauch najlepiej rozpocząć na Quai de la Poissonnerie. Będziecie mieli okazję podziwiać przeglądające się w wodzie urocze budynki, pełne kwiatów i zieleni. Jeszcze lepiej prezentują się z pokładu charakterystycznej dla Colmar łódki z płaskim dnem, którą możecie po kanałach popływać. Bilet na półgodzinny rejs kosztuje 6 euro (ceny z 2019 roku). Mała Wenecja to też raj dla fotografów.
Frederic Auguste Bartholdi – najsłynniejszy mieszkaniec Colmar
Frederic Auguste Bartholdi to francuski rzeźbiarz, który urodził się w Colmar w 1834 roku. Jako dziecko wyprowadził się wraz z matką i bratem do Paryża, który stał się jego domem. W Paryżu Bartholdi studiował architekturę, malarstwo i rzeźbę. Jest autorem wielu pomników m.in. słynnej Fontanny Barhholdiego w Lyonie, o której pisaliśmy tu:
Jednak największym dziełem Batholdiego jest Statua Wolności, podarowana Stanom Zjednoczonym przez Francję z okazji setnej rocznicy ogłoszenia Deklaracji Niepodległości.
W Colmar jest muzeum poświęcone pracy Bartholdiego, które mieści się w rodzinnym domu rzeźbiarza. Sporo tu mebli, osobistych pamiątek, modeli, rysunków i fotografii. Muzeum Bartholdi znajduje się przy 30 rue des Marchands.
Kościoły i klasztory w Colmar
Musimy wspomnieć o tym, że obecni w Colmar od XIII wieku dominikanie i franciszkanie pozostawili niezwykłe zespoły architektoniczne. Są to rozległe kościoły, takie jak kościoły dominikanów lub franciszkanów, kościół św. Mateusza, gdzie obecnie się odbywa się wiele wydarzeń i koncertów muzyki klasycznej, takich jak koncerty symfoniczne Międzynarodowego Festiwalu w Colmar.
Nas urzekł wbudowany w latach 1235–1365 gotycki kościół św. Marcina. W wyniku pożaru wieży południowej w XVI wieku wieża i dach zostały zniszczone. Wieżę odbudowano trzy lata później tworząc konstrukcję na szczycie kopuły o kształcie latarni, która nadaje Kościołowi charakterystyczną sylwetkę. Kościół był wielokrotnie odnawiany. Mieszkańcy Colmar od dawna uważają kolegialny kościół św. Marcina za swoją katedrę, choć w swojej długiej historii kościół był oficjalnie katedrą tylko 10 lat (na przełomie XVIII – XIX wieku). Kościół znajdziecie na wielkim placu w sercu miasta – na Place de la Cathedrale.
Szlak winny w Alzacji
Alzacja zaliczana jest do najstarszych regionów winiarskich na świecie. Colmar leży na 170 kilometrowym Szlaku Win Alzacji, który prowadzi pomiędzy tysiącletnimi uprawami winorośli, przez winnice, wioski i miasta słynące z produkcji wina. To właśnie tu produkuje się słynny riesling, który stanowi 1/4 całej produkcji wina. Szlak zaczyna się w Thann, a kończy w okolicach Strasburga, dokładnie w Marlenheim. To raj dla koneserów wina, którzy szczególnie licznie przybywają do Alzacji w połowie listopada na święto młodego wina, czyli Beaujolais Noveau. W wielu winiarniach w Colmar możecie spróbować lokalnego wina czy zakupić kilka butelek do Waszej piwniczki.
Kuchnia Alzacji
Wino nieodłącznie towarzyszy posiłkom w Colmar. Tutejsza kuchnia jednak bardziej przypomina solidny niemiecki posiłek niż wyrafinowane francuskie ślimaki. Sporo tu dań z kapustą kiszoną, jak choćby choucroute, czyli tutejsza odmiana bigosu. Nas zaintrygowała tarte flambee, która z tradycyjną tartą nie ma nic wspólnego. To bowiem coś a la pizza z sosem śmietanowym, boczkiem i cebulą, okraszona mięsnymi lub warzywnymi dodatkami. No i koniecznie skosztujcie lokalnego przysmaku jakim jest foie gras czyli pasztet z gęsich wątróbek.
Bociany w Alzacji
Symbolem Alzacji są bociany. Szczerze pisząc, to do głowy by nam to nie przyszło, gdyż jak powszechnie wiadomo bociany wszak dom mają w Polsce. Jak się okazało, równie dobrze czują się w tym francuskim zakątku. Podczas naszej podróży spotkaliśmy mnóstwo bocianów! Stąd też półki w sklepach z pamiątkami w Colmar uginają się od bocianów – maskotek, ceramicznych, drewnianych czy plastikowych. Po zakupie magnesu z bocianem do michasiowej kolekcji pożegnaliśmy się z tym uroczym miastem, obiecując sobie, że wpadniemy tu kiedyś z wizytą w grudniu, na Bożonarodzeniowy Jarmark.
Noclegi w Colmar
Do Colmar wybraliśmy się przy okazji pobytu na kempingu Le Giessen.
Jeśli wolicie noclegi w hotelu to zerknijcie na promocyjne oferty na Booking.com 🙂
Najlepsze campingi w Europie
Nasz Facebook
Nasza grupa na Facebooku
Inne atrakcje Francji
Legendia w Chorzowie – opinie, zdjęcia, film
Campingi
W europie
Podróże
Po Europie
Pomysły
Na zwiedzanie
Rodzinne wakacje na kempingu
i podróże po Europie
Strona główna > Podróże > Polska > Legendia
Legendia w Chorzowie – opinie, zdjęcia, film
Śląskie Wesołe Miasteczko w Chorzowie w ostatnich latach przeżyło prawdziwą metamorfozę! Sporo tu nowych atrakcji, a historyczne urządzenia przeszły gruntowną renowację. Zyskało również nową nazwę. Od teraz jest znane jako Legendia – Śląskie Wesołe Miasteczko.
Legendia – nowy wygląd Śląskiego Wesołego Miasteczka
Legendia ma 60 lat! To najstarszy lunapark w Polsce. Budowa wesołego miasteczka rozpoczęła się w 1956 roku, a pierwsi fani mocnych wrażeń przejechali się na karuzelach w 1959 roku. Z całej Polski do Chorzowa ściągali fani zabawy i kręciołów. Park cały czas się rozwijał, pojawiały się nowe urządzenia, jak np. wielki diabelski młyn (1978) , który do dziś jest jednym z symboli parku. Niestety potem Ślaskie Wesołe Miasteczko zaczęło popadać w ruinę. Sporo zaczęło się zmieniać od 2015 roku, kiedy miejscem zaczęła zarządzać spółka Tatry Mountains Resort. Lunapark przeszedł gruntowny remont i stał się fantastycznym miejscem, pełnym zieleni, pięknych kwiatów, a przede wszystkim zabawy dla całej rodziny. Od tego czasu nosi nazwę Legendia – Śląskie Wesołe Miasteczko. To co bardzo nam się podoba, to nawiązanie do polskich legend – spotkaliśmy tu Lecha, legendarnego założyciela Polski, ducha kopalni Skarbnika i przerażającego Bazyliszka.
Legendia atrakcje
To co warto podkreślić na samym początku, to fakt, że w Legendii mogą pobawić się zarówno dzieci, jak i dorośli. Jest kilka atrakcji, które gwarantują ekstremalne szaleństwo Sporo jest rodzinnych karuzeli, kręciołów i atrakcji, na których możecie pobawić się całą rodzinką. Musicie tylko wiedzieć, że sporo atrakcji ma restrykcje dotyczące minimalnego wzrostu dziecka, które z danej atrakcji może korzystać. Oto kilka urządzeń, które szczególnie Wam polecamy!
Duże samoloty czyli Dream Flight Airlines
Kultowa, najstarsza karuzela, która jest tu od powstania lunaparku! Czyli ma już 60 lat. To ogromne, 10 osobowe samoloty umieszczone na wysokiej wieży. Lot samolotem trwa aż 12 minut, a maksymalna prędkość to 55 km/h. Bujanie w obłokach i kolorowe samoloty rozkochały nas w sobie na zabój 🙂
Lech Coaster – największy rollercoaster w Legendii
Dumą Legendii jest Lech Coaster, nawiązujący do legendy o założycielu Polski. Kolejka pędzi blisko 100 km/h po prawie kilometrowym torze. To 104 sekundy kapitalnej przejażdżki
Diabelski młyn Legendia Flower
Wspomniany już wcześniej diabelski młyn to genialny punkt widokowy! Wagoniki w najwyższym punkcie znajdują się 40 metrów nad ziemią. Widać stąd Legendię i miasto jak na dłoni.
Bazyliszek – Interactive Dark Ride
To zdecydowanie najlepsze laserki na jakich byliśmy, a sporo ich już przetestowaliśmy m.in. w Europa Parku, Legolandzie czy Gardalandzie. Całość nawiązuje do legendy o Bazyliszku, który zamieniał ludzi w kamień. Cała rodzinka zasiada w wagoniku, a w dłoń bierze laserowe pistolety, którymi strzela do potwora.
Diamond River czyli mokry splash
Spływ rzeką i efektowny splash łodzią z 8 i 12 metrów spowodują, że z tej atrakcji nie wyjdziecie suchą stopą. To idealna rozrywka szczególnie w upalne dni Jeśli jest chłodno, ubierzcie się w przeciwdeszczowe kurtki i spodnie lub zabierzcie ze sobą ubranie na zmianę. Cały spływ łodzią trwa 10 minut, a aranżacja atrakcji nawiązuje do Skarbnika, dobrego ducha kopalni.
Karuzele, huśtawki i inne kręcioły
W Legendii sporo jest urządzeń, jakich nie spotkacie w innych lunaparkach. O totalny zawrót głowy przysparza np. Circus Hoppala – ogromne ramię, które unosi śmiałków 40 metrów nad ziemią, robiąc z nich kręcące się w każdą stronę piszczące istoty Jest Phoenix – karuzela do góry nogami czy Sky Flyer, na widok którego niektórzy dostają zawrotów głowy od samego patrzenia!
Legendia – cennik
Najkorzystniej kupić bilet wstępu on-line, gdyż wtedy oszczędza się na jednorazowym wejściu 20 zł. Bilety dzielą się na wejściówki w wysokim sezonie (21.06 – 31.08) i w niskim (kwiecień-czerwiec, wrzesień-październik).
W sezonie wysokim dorośli i dzieci od 12 lat płacą w kasie 129 zł, zaś przy zakupie on-line 109 zł. Dzieci od 3 do 11 lat oraz seniorzy powyżej 60 lat – odpowiednio w kasie 109 zł, a przy zakupie przez internet 89 zł. W sezonie niskim jest o 10 zł taniej.
Bilet rodzinny 2 dorosłych + 1 dziecko do lat 11 to koszt 258 zł (przez internet 218 zł). Każde kolejne dziecko (max. trójka) to 49 zł.
Maluchy do 2 lat mają bilet za złotówkę.
Dodatkowo możecie zakupić Fast Passy – to karnety pozwalające wchodzić na niektóre atrakcje bez czekania w kolejce.
Jeśli mieszkacie na Śląsku lub planujecie często bywać w Chorzowie, to warto wyrobić bilet sezonowy, który zwróci Wam się już w czasie trzeciej wizyty.
W cenie biletu wstępu korzystacie ze atrakcji i urządzeń w parku bez dodatkowych opłat. Jedyne miejsca, gdzie należy zapłacić to loterie i gry na automatach. Pływanie łódką po jeziorze jest bezpłatne przez pierwsze pół godziny, przekroczenie czasu to koszt 25 zł.
Bary, restauracje i sklepy z pamiątkami
Na terenie Legendii jest sporo miejsc, gdzie możecie zjeść obiad lub coś słodkiego. Są restauracje, bary z przekąskami, burgerami, goframi czy lodami. Możecie również usiąść na ławkach i zjeść własny prowiant, bo nie ma zakazu wnoszenia jedzenia na teren lunaparku. W Legendii jest też kilka sklepów z pamiątkami, upominkami i gadżetami z logo parku. Jeśli często bywacie w Legendii to warto kupić za 5 zł paszport Obywatela Legendii, który służy do zbierania pieczątek i naklejek. Poza kolekcjonowaniem wspomnień, zdobyte odznaki można zamienić na Korony Legendii lub wymienić na deser lodowy.
Legendia – opinie
W Legendii spędziliśmy cudowny, zakręcony dzień. Przyznamy szczerze, że nie spodziewaliśmy się aż tak dobrego parku rozrywki. Chyba wciąż w głowie mieliśmy wizję starego Śląskiego Wesołego Miasteczka. Bardzo się cieszymy, że tak nas Legendia pozytywnie zaskoczyła. Jedyną rzeczą do której możemy się przyczepić, to fakt że sporo urządzeń ma angielskie nazwy. Skoro jesteśmy w najstarszym polskim lunaparku, który nawiązuje do historii i legend, to uważamy, że dużo lepiej brzmiałby nazwy w rodzimym języku.
A tu filmowy skrót 🙂
Noclegi w Chorzowie
Zerknijcie na promocyjne oferty na Booking.com 🙂











































































